czwartek, 27 sierpnia 2015

Megabirthday 2015: let it rain! (and make Chiru wet^^)

The idea for the theme of this year's (late) birthday post came from ... the polish weather. It's so hot and dry recently that we started on Facebook swearing the rain with the help of... indian wet clips;) Then I thought Chiru can be one of the best 'sorcerers', so why not to present the whole bunch of his 'wet moves'. And here you are ;) (btw. we still really need rain here!)

Let's start with something innocent. Chiru with children dancing in the rain (seems a bit similiar with SRK dance from DTPH, doesn't it?)


Then Suhasini and Chiru form 'Challenge'.  Only small part of the song comes in the rain, but this massage at the beginning is also worth a lot^^

And now Chiru and Radha from 'Nagu'. They wear white outfits, but the clip isn't innnocent at all :P 
 Radha with Chiru again. This time stylish acrobatics  from 'Gharana Mogudu'

Chiru song with Nagma from 'Gharana Mogudu' is full of joy and passion:
Next one is the height of naughtinness. Roja (they don't make such heroines anymore - 200% of woman), Chiru and some wild animals -  'Big Boss':
Chiru and Vijayashanti dancing in the rain and.. around the big shells ;) Scenographer of this clip from 'Yamudiki Mogudu' had really huge imagination ;D

And saving the best for the last: one of my favourite song ever: Vijayashanti and Chiru from 'Gang Leader'. The only right version of this song, which I can replay again and again...
And let it rain! At least.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Aaradhana (1987) - Chiru i Suhasini w oprawionej muzycznie przez Illayaraję porcji liryki

Okrągłe Megabirthday 'za pasem', zatem kolejny forumowy 'przerzut' ;) Było  to ładnych parę lat temu jedno z moich pierwszych spotkań z innym obliczem Chiru. Z Chiru bez gwiazdorskiego 'sztafarzu' - aktorem, a nie 'hirołem'. Jest to jednocześnie tytuł, który znajduje się na prezentowanej przez mnie niedawno liście '100 telugowych filmów godnych uwagi'.

Małe rybackie miasteczko Gangavaram. Puliraju to lokalny rozrabiaka, którego boją się wszyscy (nie darmo siedział w więzieniu aż 18 razy^^). Jennifer to nowa nauczycielka w miejscowej szkole. Spotykają się po raz pierwszy bezpośrednio, gdy to ona - zawiadomiona przez jedno z dzieci - zaopiekuje się pobitą matką Puliraju. Pobitą przez niego, gdy był pod wpływem alkoholu. Gdy więc wciąż podchmielony Puliraju przychodzi do jej domu i chce informacji o zdrowiu matki (znaczy 'czy żyje czy nie' i przyznając bez żadnego skrępowania, że jej stan to jego 'zasługa') Jennifer wymierza mu siarczysty policzek i nie wpuszcza do środka. To i podsłuchana chwilę potem przez okno rozmowa Jennifer z jego matką, w której to mówi ona, iż jej zdaniem - mimo pozorów brutalnego twardziela - wyczuwa gdzieś w środku w tym facecie ukryte także dobro, wywierają na Puliraju takie wrażenie, iż postanawia jakoś się zmienić. Utwierdza to postanowienie jeszcze jedna przykra sytuacja, w efekcie której okaże się, iż jest on analfabetą. Puliraju postanowi zatem zacząć przemianę od podstaw edukacji. Jego przyjście do klasy z książkami pod pachą budzi jednak popłoch u dzieci i Jennifer ostatecznie wyrzuca go z zajęć mówiąc mu, że straszy innych, a poza tym jego czas na naukę już dawno minął. Swym uporem udaje mu się ją jednak w końcu przekonać, by potraktowała jego chęci poważnie. Rozpoczyna się więc coś w rodzaju 'prywatnych lekcji'. I nawiązuje się pewna więź między tą dwójką tak odmiennych ludzi. Choć trudno chyba powiedzieć, że jest to układ 'partnerski'. Ona jest dla niego prawie boginią, on dla niej niezwykłym uczniem. Co więc z tego wyniknie?

Aradhana, remake o rok wcześniejszego tamilskiego filmu tego samego reżysera - Kadalora Kavithaigal (tam główną rolę zagrał Sathyaraj), to taki zwyczajny, kameralny film. Trudno  powiedzieć, że sama historia przemiany faceta pod wpływem kogoś, kto staje się dla niego wielkim autorytetem jest jakaś nowa czy odkrywcza, ale nie w tym rzecz, a w sposobie, w jaki to wszystko zostało opowiedziane i jakie przez to emocje budzi u widza. U mnie film wzbudził tych emocji sporo, wprowadzając mnie w taki liryczny nastrój i wywołując łagodny uśmiech na twarzy. Bo to taka prosta, wzruszająca historia. Dobrze napisana (też pod względem psychologicznego rysunku postaci), ładnie opowiedziana i znakomicie zagrana. Chiru jako zwyczajny facet, najpierw nieokrzesany i gwałtowny, potem starający się być lepszym, miejscami nieporadny i niewinny trochę jak dziecko naprawdę ujął mnie za serce. A jak on i świetnie wyglądał w tej wersji bardziej 'wymiętej'! Suhasini uwielbiam od Vishwanatowej Sirivenneli i kolejnymi rolami potwierdza tylko, że słusznie. Zagrała kobietę łagodną, ale i stanowczą, kobietę z klasą, kobietę myślącą, ale i czującą. Trzecią ważną postacią okazała się Radhika w roli kuzynki Pulliraju, która to marzy o wyjściu za niego za mąż. Wydawało się głośną i nawet nachalną, bo zdecydowaną koniecznie dopiąć swego. Ale okazało się jednak naprawdę kochającą i rozumiejącą wiele rzeczy. Rajasekharowi w roli dalekiego krewnego Jennifer, bogatego i wykształconego, dostało się za to głównie paradowanie w eleganckich garniturach i błyskanie pokazowym uśmiechem. Za to jaką fajną miał matkę!


Interesujące (a rzadko spotykane w kinie telugu) jest też spore wykorzystanie chrześcijańskiej symboliki. Bohaterka jest chrześcijanką, a miejscowy kościół staje się w pewnym sensie ważnym miejscem dla fabuły (zwłaszcza chodzi mi tu o przykościelne dzwony;)). Jest też Chrystus ukrzyżowany, a i wiszący u Jennifer w domu obraz Jezusa dobrego pasterza (reakcja Pulliraju: "Czy on też był analfabetą, że nie dostał lepszej pracy niż pasanie owiec?"^^)
 
Jeszcze jedna ciekawostka to oryginalny wstęp do filmu. Otóż najpierw reżyser osobiście zaprasza nas na seans, a potem - na napisach początkowych - mamy coś w rodzaju scenek z planu, połączonych z przedstawieniem nam głównych aktorów i techników :)

Ale najbardziej w tym filmie zachwyciła mnie muzyka Illayaraji. Bez niej ten film nie byłby taki sam, znaczy straciłby sporo ze swego klimatu. Przynajmniej ja się na niej kompletnie zafiksowałam;) (w wersji tamilskiej melodie są dokładnie takie same) Moją ukochaną jest ta ballada:
Polecam wielbicielom kameralnych, lirycznych opowieści z klimatem. Fanom muzyki Illaiyaraji. I tym, którzy chcą poznać inne, zdeglamoryzowane oblicze tolly Megastara. Zapewniam, że warto.

piątek, 14 sierpnia 2015

Pociągowo ;)

Wakacje to czas podróży. A jak podróżować - przynajmniej w Indiach - to tylko pociągiem ;)
Dowody? A proszę bardzo :)

Zabawa zaczyna się już na peronie, zanim przyjedzie pociąg, a i później nie ogranicza się do jego wnętrza, bo wszak i dach i mosty to też świetne miejsca do tańców:
W jednym wagonie szaleją dwie temperamentne, a skądś znajome panie^^


W drugim dokazuje pewne przerośnięte dziecię (tak, jazdy na ulgowy bilet za wszelką cenę nie polecamy^^)

W kolejnym wszyscy bawią się przy qawalli:
W ogóle cały pociąg zdaje sie być oazą zabawy:
 I nawet jeśli akurat nie masz humoru na pewno rozrusza cię energiczna item girl:


Ale spokojnie, znajdzie się też coś dla bardziej spokojnych i romantycznych pasażerów.  W końcu w pociągu można spotkać miłość życia:

 
Nawet w wagonie sypialnym (i wtedy zgrabnie - jak to Dev - można udawać przed jej rodzicami, że śpiewa się modlitwę:D)
Można też po prostu nostalgicznie powspominać (i jaki piękny Dharmendra<3)


Albo posłuchać wesołego śpiewu maszynisty:


Czy pośpiewać patriotycznie Vande Mataram:
Albo - wersja dla odważnych -  wleźć na dach, a potem - zwisając na zewnątrz - zaglądać  pasażerom przez okna^^ (chyba bym umarła, jakbym tak przez okno Biga zobaczyła:D)


A jak się nie ma kasy jechać towarowym, na sianie (z Rajeshem/Zeenat to wszędzie!)

Jak zatem widać podróż pociągiem ma same zalety. No chyba że będzie się miało pecha trafić na pana, co potrafi palcem zawracać pociąg (Jai Ballyava^^)

środa, 29 lipca 2015

Wyczekiwane

Bo dawno nie było nic w tym  dziale - a wciąż wszak na coś czekam :)



Keralski film wyczekiwany przeze mnie od momentu pierwszych zapowiedzi o jego powstawaniu aktualnie nosi tytuł Double Barrel -  i sadząc po teaserze - zapowiada się na jeszcze bardziej odjechaną rzecz niż Amen, czyli poprzedni film Pellissery'ego. No i ta obsada!

Też dawno wyczekiwana rzecz. Ennu Ninte Moideen, czyli słynna prawdziwa historia niespełnionej miłości Moideena i  Kanchanamali (jak już dawno wiadomo to takie przechodzą do historii - kto by tam dziś pamiętał  Lailę i Manju, gdyby żyli razem długo i szczęśliwie:P). Ona żyje do dziś i ponoć próbowała blokować powstanie tego filmu.


A o tym projekcie dowiedziałam się dopiero przy okazji zwiastuna.  I najbardziej w promie Ayal Njanalla intryguje mnie wygląd Fahaada :P Znaczy że nie wygląda zupełnie jak on, a jednak mi kogoś przypomina^^ Tylko nie wiem kogo :D


A skoro już jesteśmy przy aktorskich wcieleniach trudnych do rozpoznania: czekam też na jednego z moich ostatnich tamilskich ulubieńców, Vijaya Sethupathiego w roli upierdliwego staruszka. Czyli na Orange Mittai.


Niekoniecznie z powodu Suryi (choć miło będzie zobaczyć jego cameo, bo dawno już nie był na ekranie taki normalny, a na dodatek z dystansem do siebie;)), a z powodu Pandiraja i jego zdolności prowadzenia dziecięcych aktorów (vide Pasanga) czekam też na  Haiku.


Przyznam, że dopiero przy okazji proma usłyszałam o tej prawdziwej historii. Zawsze mówiłam, że to życie potrafi dostarczyć najbardziej fascynujących historii. Nawaz jako Mountain Man.

 
Film, wieści o którego powstawaniu mignęły mi tam gdzieś dawno dawno  temu, a potem  wsio ucichło. Cieszy, że jednak nie na amen :) Gauri Hari Dastaan to znów historia oparta na faktach (cieszy rozwój tego trendu w kinie indyjskim, cieszy). A Vinay Pathak ma szansę na kolejną wielką główną rolę.
 

Na koniec coś, co budzi we mnie trochę sprzeczne uczucia. Bo Tagore'a się trochę boję, ale perspektywa zobaczenia znów razem Konkony i Rahula baardzo kusząca :) Sesher Kobita.


edit:
Bo dopiero news o premierze na festiwalu w Wenecji przypomniał mi, że przecież jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów jest Vetrimaranowo-Dhanushowa produkcja Visaranai. Promo robi mega wrażenie:

 

niedziela, 12 lipca 2015

100 telugowych must see

Niedawno przedstawiałam listę 100 indyjskich filmów 'wszechczasów', teraz całkiem przypadkiem znalazłam całkiem sensowną listę 100 telugowych must see. Oczywiście - jak to zwykle - nie ze wszystkimi propozycjami się zgadzam, uważam jednak, że ów spis stanowić może dobry punkt wyjścia dla osoby, która chciałaby lepiej poznać kino telugu. Lista pochodzi z  portalu Eggreels  i jest ułożona chronologicznie. Zatem do rzeczy:

1. Keelu Gurram  (1949, reż Raja of Mirzapur) 
Magiczny koń wygląda na typową dla telugowego kina u swych początków 'wypasioną' baśń fantasy. Z ANRem i Anjali Devi (grającą demonicę:D). Czemu akurat ten tytuł na tej liście? Szczerze to za bardzo nie wiemnie spotkałam się dotąd z wymienianiem go na liście klasyków.
2. Mallishwari  (1951, reż. BN Reddy
Romans kostiumowy z Bhanumati w roli głównej. Pierwszy film telugu wyświetlany na międzynarodowych festiwalach i... w Chinach (z napisami!)  Nadal nie zmogłam się na obejrzenie saute...
3. Pataalabhairavi (1951, reż. KV Reddy)
Zakochany w księżniczce ogrodnik (młodziutki NTR) i ...magia. Urocza baśń, ale aż must seeNawet dla podłego SVRa za bardzo nie.
4. Devadasu (1953, reż. V. Raghavaiah)
Jedna z najbardziej cenionych (nie tylko w kinie telugu znaczy) adaptacji Devdasa i jedna z najważniejszych ról ANRa.
5. Kanyashulkam (1955, reż. P. Pullaiah)
Gwiazdorska adaptacja klasycznej telugowej sztuki z przesłaniem społecznym (kanya sulkam to 'cena za pannę młodą'). Zaposiadam z napisami, ale nie złożyło się jeszcze obejrzeć...
6. Missamma (1955, reż. L. V. Prasad)
Klasyczna komedia romantyczna z NTRem i Savitri jako parą nauczycieli (różnych wyznań na dodatek), którzy udają małżeństwo, żeby dostać pracę.  Megaklasyk, z którego pochodzi kultowe u Telugów powiedzenie o nieprzewidywalności kobiet (Adavari Matalaku Arthale Verule) Bardzo ładnie zremakowana - przez tego samego reżysera -  i w hindi.
7. Tenali Rama Krishna (1956, reż. B. S. Ranga)
Kolejna wielka rola ANRa, tym razem jako słynnego 16-wiecznego  poety tworzącego w czasach uznawanych dziś przez Telugów za ich kulturalny 'złoty wiek' [świetny obraz tych czasów - i odwołanie do tego filmu:D -  znajduje się w filmie Aditya 369]
8. Mayabazar (1957, reż. KV Reddy) 
Megaklasyk  i telugowy multistarrer wszech czasów. Lekka i przeurocza opowieść inspirowana Mahabharatą. Z cudownymi evergreenowymi piosenkami.  I SVRem łasuchem <3
9. Appu Chesi Pappu Koodu (1958, reż. L. V. Prasad)
Komedia omyłek o.. zgubnych skutkach zapożyczania się. Gwiazdorska obsada i świetne piosenki.
10. Bhookailash  (1958, reż. K. Shankar)
Kolejna wystawna historia mitologiczna na liście. Z pierwszą negatywną rolą w karierze NTRa (jako Ravany). Uznawana za początek złotej epoki kina telugu.
11. Bhatti Vikramarka (1960, reż.  Chandrasekhar Rao)
Kasowe widowisko z historycznymi bohaterami, ale oparte na formule lokalnych 'historii o duchach'. Słynne także  z największego w historii przemysłu telugu pożaru na planie.
12. Jagadekaveeruni Katha (1961, reż. Kadiri Venkata Reddy)
Dramat fantasy z masą piosenek (14:D)
13. Gundamma Katha (1962, reż. Kamalakara Kameswara Rao)

Luźna adaptacja Poskromienia złośnicy. Poskramiają dumną teściową dwaj jej zięciowie (NTR i ANR).
14. Rakthasambandham (1962, reż.V. Madhusudhana Rao) 
Remake tamilskiego Pasamalar, czyli megasentymentalnej opowieści o silnej bratersko-siostrzanej relacji. Pamiętam, że na tamilskiej wersji dość się umęczyłam [jak to zwykle na filmach Bhimsinga:P]
15. Nartanasala (1963, reż. K.K. Rao)  
Klasyczna adaptacja Mahabharaty (konkretnie losu Pandavów na wygnaniu). Przyniosła twórcom Nationala dla drugiego najlepszego filmu, a SVRowi nagrodę dla najlepszego aktora na festiwalu w Indonezji.
16. Mooga Manasulu (1963, reż.  Adurthi Subba Rao) 
Klasyczny melodramat o uczuciu bez szans, prekursor telugowych historii z wątkiem reinkarnacji, jeden z pierwszych filmów telugu kręcony w dużej mierze w plenerach (a nie w studiu). Od tego filmu uwielbiam Jamunę. Remake hindi omijać!
17. Lava Kusa (1963, reż.  C. Pullaiah, C. S. Rao)
Kolejny film mitologiczny na liście, tym razem 'na tapecie' Ramajana. Tytułowi bracia to oczywiście synowie Rama i Sity. Poza tym to pierwszy kolorowy film telugu.
18. Palnati Yuddham (1966, reż. Gutha Ramineedu) 
Film historyczny, z NTRem i Bhanumati w rolach głównych, opowiadający o słynnej 12-wiecznej bitwie o ważny historycznie region Palnadu.
19. Navarathri (1966, reż. Tatineni Rama Rao) 
Słynne 9 ról ANRa, odzwierciedlającego w poszczególnych wcieleniach 9 klasycznych indyjskich bhav (czy raas u widza). Na prostszym poziomie natomiast zwariowana komedia przebiórek.
20. Ave Kallu (1967, reż. A.C. Trilogchander)
Kryminał z Krishną, który próbuje wyjaśnić tajemniczą serię morderstw. 
21. Bhakta Prahlada (1967,  reż. Chitrapu Narayana Rao)
Kino dewocyjne.  O dziewczynce - wyznawczyni świętego historycznego władcy.  26 piosenek^^
22. Mosagallaku Mosagadu (1971, reż. KSR Das)
 
Pierwszy telugowy (a chyba i indyjski) film kowbojski - który zrobił z superstara Krishny pierwszego kołboja AP.  Kasowy megasukces, który zapoczątkował całą falę filmów tego gatunku w Indiach.
23. Badi Panthulu (1972, reż P. Chandrasekhara Reddy)
Remake (jeden z licznych) starego hitu kannada Schoolmaster [tę sama historię przypomniało niedawno bolly jako Baghban] NTR i Anjali Devi jako para emerytowanych nauczycieli, których rozdzielają ich dzieci.
24. Alluri Sita Rama Raju (1974, reż.  V. Ramachandra Rao) 
Krishna w roli słynnego bojownika o wolność walczącego z Brytyjczykami, czyli telugowe kino patriotyczne. Dlategoż się filmu boję:P
25. Muthyala Muggu (1975, reż. Bapu)
Uwspółcześniona wersja Uttara Kandy (ostatniej części Ramajany), czyli opowieść o podkopanym zaufaniu do małżonki i jej oddaleniu. Klimatyczna, cudowna opowieść, w której Rama jest w końcu jasno bucem:P Nowy sposób opowiadania historii w kinie telugu. I pierwszy przykład zła 'nie widocznego wprost' w tym kinie (knujący jest tu bardzo szanowanym obywatelem).
26. Anthuleni Katha (1976, reż. K. Balachander) 
Remake tamilskiego filmu tegoż reżysera.  Czarno-białe kino społeczne luźno przypominające Meghe Dhaka Tara Ghataka (kobieta poświęca swe osobiste szczęście zarabiając na utrzymanie reszty rodziny).  Pierwsze duże role Jaiyprady i Rajiniego.
27. Daana Veera Sura Karna (1977, reż. NTR)
Znów klimaty mitologiczne. NTR nie tylko przed kamerą (w trzech rolach!), ale i za. Przy tym wszystkim film nakręcony został w rekordowym czasie 43 dni.  To także jeden z najdłuższych filmów w historii kina telugu (ponad 4h).
28. Yamagola (1977, reż. Tatineni Rama Rao) Jeden z najsłynniejszych filmów z motywem Yamy (czyli boga śmierci). Sporo czerpała z niego np. popularna u nas Yamadonga Rajamouliego.
29. Maro Charithra (1978, reż. K.Balachander)
Klasyczny, 'gościnny' (bo tamilskiego reżysera, a oryginalny, dopiero później zremakowany) mezaliansowy melodramat. Fanką nie jestem, ale doceniam - bo to nie tak częste w kinie telugu - brak happy endu.
30. Karunamayudu (1978, reż. A.Bhimshing) 
Film o życiu Chrystusa. Ponoć traktowany jako jedno z najważniejszych narzędzi chrześcijańskiej ewangelizacji w Indiach.
31. Mana Voori Paandavulu (1978, reż. Bapu) 
Luźno inspirowana Mahabharatą historia o piątce śmiałków występujących przeciwko lokalnemu złu.  Remake filmu kannada Kannagala zresztą. I pierwsza ważna rola Chiru.
32. Sankarabharanam (1979, reż. K Vishwanath)  
Przełomowy film największego reżysera telugu, którego sukces stworzył cały nowy trend filmów 'o sztuce' w tym kinie.  Hołd dla tradycyjnej muzyki i prawdziwa karnatyczna uczta dla widza.
 
33. Sapthapadhi (1981, reż. K Vishwanath) 
Jeden z moich ulubionych filmów Vishwanatha. Cudowna i progresywna opowieść o tym, że najświętszą rzeczą ('boskim porządkiem') nie jest ani kasta, ani więzy małżeńskie, ale po prostu miłość. Jednocześnie to casus jednego z najbardziej 'zepsutych' bolly remaków ever  (i to przez samego Vishwanatha:/)
34. Sithakokachiluka (1981, reż. Bharatiraja)
Telugowy remake Alaigal Oivathillai, zrealizowany przez tego samego reżysera i także z Karthikiem w roli głównej. Oryginalnie to piękna, bardzo świeża love story, chyba nie mam ochoty sprawdzać, ile zostało z tego w remaku...
35. Manchu Pallaki (1982, reż. Vamsy) 
Znów remake tamila. Opowieść o piątce przyjaciół, którzy zakochują się w tej samej dziewczynie. Podobno to naprawdę ładna historia, ale raczej - oczywiście - sięgnę po oryginalną wersję :P
36. Meghasandesam (1982, reż. Dasari)
Najbardziej nagradzany film telugu ever, doceniona m.in. na festiwalach w Cannes i Moskwie historia człowieka, który nagle odkrywa w sobie poetyckie powołanie, a jego muzą staje się... devadasi. Czego nie rozumie ani jego żona, ani otoczenie.
37. Nireekshana (1982, reż. Balu Mahendra)  
Kolejny telugowy 'gościnny' film tamilskiego reżysera. Dramatyczna historia długoletniego więźnia, który liczy, że jego ukochana wciąż na niego czeka....  Bardzo chcę zobaczyć.
38. Trisoolam (1982, reż. Raghavendra Rao)  
Trudno znaleźć coś konkretnego o fabule filmu, ale zważywszy na nazwisko reżysera i odtwórcy roli głównej nie widzi mi się, żeby to było coś specjalnie wartościowego..
39. Abhilasha (1983, reż. A. Kodandarami Reddy)
 
Głos w sprawie kary śmierci (znaczy przeciwko niej) w masalowej konwencji. Bardzo mi się podobało. Nawet mimo braku literek.
40. Khaidi (1983, reż. A. Kodandarami Reddy) 
Luźno inspirowany Rambo kultowy film, który uczynił z Chiru megagwiazdę.  Oglądałam saute totalnie przykuta do ekranu.
41. Sagara Sangamam (1983, reż. K Vishwanath) 
Najsłynniejszy wspólny film Vishwanatha i Kamala. Tańczący tu klasycznie (i to jak!) Kamal sprawił, że szkoły tańca w AP przeżyły po jego premierze  prawdziwe oblężenie. 
42. Mayuri (198, reż.  Singeetam Srinivasa Rao)  
Oparta na faktach historia tancerki klasycznej, która pomimo wypadku, w którym traci nogi, nie porzuca tańca.  Ciut dziś sentymentalne, ale nadal inspirujące.
43. Swathi (1984, reż. Kranti Kumar)
Historia niezależnej, walczącej o prawa kobiet prawniczki (w tej roli Suhasini), która... próbuje wydać swą niezamężną matkę za mąż. Brzmi bardzo ciekawie, ale pewnie będzie trudne do zdobycia. Jakby co - awaryjnie - jest i bolly remake (tego samego reżysera, z Meenakshi i Sharmilą).
44. Sitaara (1984, reż. Vamsy) 
Jeden z najbardziej znanych filmów Vamsiego to opowieść o dziewczynie, która staje się gwiazdą, ale ciąży nad nią jej przeszłość. Niestety niespecjalnie moim zdaniem udana (przesymentalizowana), ale z ładną muzyką.  
45. Chantabbai  (1986, reż. Jandhyala) Chiru jako detektyw.. James Pond:P Skrzyżowanie komedii Petera Sellersa z telugową kreatywnością lokalną. Jedna z moich ulubionych  komedii ever.
46. Padamati Sandhya Ragam (1986, reż. Jandhyala)
 
Osadzona w USA kameralna historia uczucia młodej Telużanki (Vijayashanti) i Amerykanina (młodziutki Thomas Jane w swym filmowym debiucie:D) Pierwszy telugowy film zrealizowany prawie w całości poza Indiami. I dowód na to, że Telugowie robili muzyczne fuzje już daawno temu.
47. Prathighatana (1986, reż. T.Krishna) 
Najsłynniejszy film przedwcześnie zmarłego telugowego reżysera-rewolucjonisty. Wielki pokaz kobiecej siły [nie tylko ze strony Vijayashanti]. I pierwszy 'polityczny awanturnik' ('Political Goonda') w filmie telugu (rzecz dziś strasznie powszechna).
 
48. Repati Pourulu (1986, reż. T.Krishna)  
Ostatni film reżysera (z premierą już po jego śmierci) to kolejna rewolucyjna historia z niezłomną bohaterką-liderką społeczną. Tym razem  edukuje ona obywatelsko  tych najmłodszych.  Bo 'czym skorupka za młodu nasiąknie..'
49. Simhasanam (1986, reż. Krishna)
Podwójny a w zasadzie potrójny Krishna, bo reżyser, producent i odtwórca roli głównej. A gra w tej wypasionej baśni zakochanego w księżniczce dowódcę armii.
50. Sirivennela (1986,  reż. K Vishwanath)
 
Vishwanath o tym, że nie ma barier dla sztuki. Opowieść o niezwykłej artystycznej i spirytualnej relacji niewidomego flecisty i głuchoniemej malarki.
51. Swathi Muthyam (1986, reż. K Vishwanath)  
Kolejny film Vishwanatha z Kamalem na liście. Indyjski kandydat do Oscara. Tytułową 'najczystszą perłą' jest tu upośledzony bohater, który żyje wg prostych zasad, których nauczyła go kiedyś babcia. Jeden z moich ulubionych filmów Mistrza.
52. Aradhana (1987, reż. Bharatiraja) 
Remake tamilskiego filmu tego samego reżysera. Liryczna historia uczucia nieokrzesanego postrachu okolicy (Chiru) i statecznej nauczycielki (Suhasini). Bardzo lubię ten film. Bardziej od oryginału:)
53. Aha naa pellanta (1987, reż. Jandhyala)
  

Klasyczna telugowa komedia, w której to Rajendra Prasad walczy ze swoim i jej ojcem o możliwość poślubienia swej wybranki.
54. Swayam Krushi (1987, reż. K Vishwanath)  
Drugi i najbardziej chyba ceniony film Chiru z Vishwanathem. Do końca tego nie rozumiem, bowiem mnie ta pochwała sukcesu przez pracę urzekła najmniej z ich wspólnych filmów (a Subhalekhi, którą kocham najbardziej, na tej liście w ogóle ma:/)
55. Abhinandana (1988, reż. Ashok Kumar) 
Klasyczny melodramat, w którym to uczucie dwojga młodych rujnuje tragiczna śmierć jej siostry, po której ona czuje się zobowiązana poślubić swego szwagra, by zaopiekować się dziećmi. Mało oglądalne, nawet przy słabości do obsady (Karthik, Shobana, Sommayajulu)
56. Daasi (1988, reż. B. Narsing Rao) 
Film jednego z najważniejszych reżyserów telugowego (skromnego) nurtu parallel [to on napisał Maa Bhoomi, którego niestety na tej liście nie ma]. Ten laureat 5 Nationali [w tym dla grającej głowną rolę Archany] to historia wyzysku (także seksualnego) sprzedanej w niewolniczą służbę dziewczyny.
57. Pushpaka Vimanam (1988, reż. Singeetam Srinivasa Rao) 
Strasznie wszystkie kinematografie kusi 'zawłaszczanie' sobie tego  filmu. Bo skoro bez dialogów, to jak rozumiem może być w każdym języku?^^ Owszem, reżyser telugu, ale film produkcji kannada.
58. Rudraveena (1988, reż. K.Balachander)   
Prestiżowa produkcja Chiru, która przyniosła mu Nationala. Rzecz o tym, że dobro drugiego człowieka jest ważniejsze od sztywnych religijnych (i kastowych) zasad i rytuałów.
59. Swarnakamalam (1988, reż. K Vishwanath)
Kolejny film Vishwantha z tańcem klasycznym w roli głównej. Rzecz o talencie i pasji, niezbędnej do  prawdziwego rozwijania tegoż talentu  (co wcale nie musi iść w parze)
60. Geethanjali (1989, reż. Mani Ratnam) Jedyny telugowy film Maniego. Z pewnością trudno go zaliczyć do najlepszych filmów mistrza, ale ma swój klimat i urok, który sprawia, że naprawdę pamięta się tę love story z chorobą w tle.
61. Shiva (1989, reż. RGV) 
Debiut RGV jest obowiązkową pozycją na każdej takiej liście zważywszy, iż technicznie  (kamera, dźwięk itp) kino telugu dzieli się na 'przed Shivą' i po Shivie'. Fabularnie film wydaje się dziś dość wtórny. Tylko, że to RGV wprowadził np. jakże teraz powszechny u Telugów motyw 'dzielnego studenta'.
62. Ankusam (1990, reż. Kodi Ramakrisna)  
 Zanim zabrał się za 'zabawy' efektami specjalnymi Kodi Ramakrishna kręcił 'zwyczajne' kino akcji. Całkiem fajne zresztą [że wspomnę tu też Shatruvu]. Ankusham, czyli historia dzielnego i uczciwego policjanta stała się wielkim sukcesem kasowym i przełomem dla grającego główną rolę Rajasekhara.
63. Jagadekaveerudu Athiloka Sundari (1990, reż. Raghavendra Rao)
Kultowe socjofantasy  z Chiru i Sridevi oraz.... poszukiwaniem pierścienia w roli głównej^^  Z uwagi na reżysera trochę się boję, ale kiedyś chyba trzeba będzie dać szansę, nawet saute...
64. Aditya 369 (1991, Singeetam Srinivasa Rao)
 
Pierwszy telugowy film sf. Z maszyną czasu  a'la Podróż do przyszłości. Dla mnie i tak najfajniejsza jest w tym filmie przeszłość, czyli cudowny obraz 15-wiecznego dworu Krishnadevy Raji, czyli złotej epoki kultury telugu.
65. Karthavyam (1991, reż. Mohan Gandhi)
Najsłynniejsza, nagrodzona Nationalem dla najlepszej aktorki (i zremakowana z sukcesem w bolly) rola Vijayashanti. Wzorowana luźno na losach Kiran Bedi historia pani oficer policji, która przywraca porządek w mieście.  
66. Kshana Kshanam (1991, reż. RGV) Komedia awanturnicza i kino drogi by Ramu. Los łączy młodą dziewczynę (Sridevi) i złodziejaszka (Venky). Wspólnie muszą uciekać zarówno przed policją, jak i ekscentrycznym włamywaczem. 
67. Pelli Pusthakam (1991, reż. Bapu) 
Komedia romantyczna z odwrotną sytuacją wyjściową do tej znanej z Missammy. Tam para obcych udawała małżeństwo, by dostać pracę, tu młode małżeństwo udaje singli, żeby ich zatrudniono:P
68. Seetha Ramaiah Gari Manavaraalu (1991, reż. Kranti Kumar)  
Oparta na rodzimej powieści rodzinna saga, której akcja toczy się nad brzegami Godavari. Seniora rodu zagrał ANR. Hindi remake tego filmu był pierwsza 'autorską' rolą Kajol.
69. Aapadbandhavudu (1992, reż. K Vishwanath) 
Ostatni film Chiru z Kalatapasvim. Miejscami naprawdę poruszający (cały wątek troski bohatera o siostrę), ale nadal upieram się, że ich najlepsze wspólne dzieło to Subhalekha.
70. Ankuram (1992, reż. C. Umamaheswara Rao) 
Dramat z mocnym przesłaniem społecznym. Historia młodej mężatki, która udaje się w podróż przez Indie, by oddać znalezione w pociągu dziecko jego ojcu. Dawno jestem ciekawa.
71. Peddarikam (1992, reż. AM Rathnam) 
Remake filmu mallu i kolejna wariacja na temat motywu znanego z Romea i Julii,  czyli miłości młodych z dwóch zwaśnionych rodzin. Obejrzałam na fali świeżej fascynacji Bhanumati (to jedna z jej ostatnich ról) w pakiecie dostając też młodziutkiego (i podle zdubbingowanego) Jagapatiego i bardzo źle filmu nie wspominam, ale nie uważam go za rzecz na taką listę.
72. Swathi Kiranam (1992, reż. K Vishwanath)  
Siódmy i ostatni Vishwanathowy film na tej liście. Znów  o sztuce, tym razem historia trochę jak z Amadeusza, czyli rzecz o zawiści muzycznego mistrza o ucznia, który go przerósł. Gdyby nie brak literek pewnie dawno bym już obejrzała - w końcu Mamut u Vishwanatha to jest coś:
73. Gaayam (1993, reż. RGV) 
Mój ulubiony film RGV z jego telugowego okresu. Pierwsza i najlepsza inspiracja Ramu Godfatherowymi motywami (może dlatego, że scenariusz jest Maniego?)  Rewelacyjna, dojrzała rola młodziutkiego Jagapatiego i niespotykanie ciekawe postacie kobiece jak na film Ramu.
74. Maathrudevobhava (1993, reż. K. Ajayakumar)
Remake filmu mallu. Opowieść o kobiecie, która po śmierci męża i zdiagnozowaniu u siebie raka szuka opiekunów dla 4 swoich dzieci.  
75. Money (1993, reż. Siva Nageswara Rao) 
Kultowa komedia kryminalna ze stajni RGV. Dwójka bezrobotnych chce porwać dla okupu bogatą sąsiadkę, by ostatecznie.. ratować ją przed mężem. Film doczekał się dwóch sequeli (ostatniego całkiem niedawno)
76. Mr. Pellam (1993, reż. Bapu)
Słynna komedia Bapu o zamianie tradycyjnych ról w małżeństwie. Po utracie pracy mężczyzna przechodzi na utrzymanie  żony i zajmuje się domem.
77. Bhairava Dweepam (1994, reż. Singeetam Srinivasa Rao)
Folkowo-baśniowy Balakrishna. Z naszej perspektywy podobna ciekawostka jak Pathala Bhairavi. 
78. Ammoru (1995, reż. Kodi Ramakrishna) 

Dewocyjny film z efektami ciut lepszymi od kultowej u nas Devi (tego samego reżysera), ale Telugowie są z nich dumni. Ammoru przynajmniej może poszczycić się dwoma bardzo dobrymi rolami kobiecymi: Ramyi jako tytułowej bogini i Soundaryi jako jej prześladowanej wyznawczyni. Dla tej drugiej był to sukces, który dał jej status gwiazdy.
79. Drohi (1996, reż. PC Sreeram)  
No cóż, z tego co wiem, to jest jednak zasadniczo zdubbigowany film tamilski (Kuruthipunal Kamala). Na dodatek remake Drohkaal Nihalaniego. Rzecz dobra zdaje się w obu wersjach, ale nie widzę powodu, żeby miała się znajdować na liście telugowych filmów.
80. Gulabi (1996, reż. K.Vamsi) 
Debiut Krishny Vamsiego pod skrzydłami RGV. Love story na tle problemu handlu żywym towarem. Zbieram się od jakiegoś czasu do obejrzenia.
81. Sindhooram (1997, reż. K.Vamsi)
Najlepszy film Krishny Vamsiego, najlepszy (nie tylko telugowy) film o naksalizmie. Absolutnie trzeba zobaczyć.
82. Osey Ramulamma (1997, reż. Dasari) 
Najsłynniejszy, najbardziej mainstreamowy przykład nurtu red films. Losy bohaterki mogą kojarzyć się z historią Phoolan Devi, tyle że ona w końcu dołącza do rebeliantów, by wziąć odwet za swe krzywdy. Ogląda się fantastycznie. Taka 'propagandę' to ja mogę łyżkami :)
83. Annamayya (1997, reż. reż. Raghavendra Rao) 
Dewocyjny film z Nagiem w roli głównej jako 15-wiecznego poety. Jeden z największych hitów (i najbardziej cenionych ról) w karierze aktora.
84. Antahpuram (1998, reż. K.Vamsi) 
Także jeden z najlepszych filmów Krishny Vamsiego. Luźna adaptacja 'Not without my daugher' z cudownymi kreacjami Soundaryi, Prakasha i Jagapatiego. Kiepsko zremakowana w bolly.
Fotka z planu, nie z filmu, ale mnie urzekła;)
85. Ganesh (1998, reż. Thirupathisaamy)
Venky jako walczący z korupcją dziennikarz. Dla mnie zaskoczenie na liście.
86. 9 Nelalu (2000, reż. Kranti Kumar
)
Opowieść o tym, jak indyjskie społeczeństwo odbiera kwestie sztucznego zapłodnienia. Soundarya gra żonę Vikrama (tak, tego Vikrama), która dla pieniędzy zgadza się zostać surogatką dla bogatej bezpłodnej pary. Brzmi ciekawie.
87. Aithe (2003, reż. Yeleti)
Bardzo udany debiut Yeletiego. Lekki thriller o tym, jak porwać mafioza i zgarnąć kasę.
88. Tagore (2003, reż. Vinayak)
 
Kolejny film o walce z korupcją - tym razem remake słynnej tamilskiej Ramany [przerobionej ostatnio w bolly na Gabbar Singha] Wielki ostatni [przed pójściem w politykę]  hit Chiru.
89. Sye (2004, reż. Rajamouli)
Jakby się komuś wydawało, że Rajamouli potrafi tylko masalowe superwidowiska - Sye to kino sportowe. Rzecz o rugby dokładnie. Największy hit Nitina.
90. Aa Naluguru (2004, reż Chandra Siddartha)
Opowieść o ideałach. Świetny Rajendra Prasad w roli człowieka o niezłomnych zasadach etycznych i konsekwencjach tegoż dla jego rodziny.
91. Anukokunda Oka Roju (2004, reż. Yeleti)

Kolejny Yeleti na liście. Charmy [i Jagapati jako policjant z soczkiem] w historii o  'dniu wyjętym z życiorysu'. Jeden z moich pierwszych 'innych' [znaczy bez hirołsów] filmów tolly. Heroinocentrycznych na dodatek.
92. Athadu (2005, reż. Trivikram Srinivas) 
Już mnie to nie zaskakuje, ale wciąż nie bardzo rozumiem, dlaczego to ten Maheshowy film jest zwykle uważany za jego najlepszy.
93. Bommarillu (2006, reż. Bhaskar) 
Bezpretensjonalna młodzieńcza love story i opowieść o 'wychodzeniu spod rodzicielskich skrzydeł'. Odtwarzająca rolę Ha-Ha-Hasini Genelia pobiła przy okazji chyba rekord w zakresie tego, ile razy aktor może powtórzyć tę samą rolę.
94. Gamyam (2007, reż. Krish) 
Rewelacyjny debiut Krisha. Kino drogi i opowieść o dorastaniu w jednym (zresztą zwykle to się jakoś wiąże). A przy tym można zobaczyć kawał prawdziwego Andra Pradeś.
95. 1940 lo oka gramam (2008, reż. Narasimha Naidu) 
Nagrodzone Nationalem niszowe kino społeczne osadzone w czasach przed odzyskaniem niepodległości. Miłość pewnej pary zostaje ukarana wyklęciem ich z lokalnej społeczności. 
96. Magadheera (2009, reż. Rajamouli)
No cóż.. lubię kino Rajamouliego, ale niekoniecznie akurat specjalnie ten film (poza cudownym Sriharim). Jednak to 'wypasione' widowisko jest w ostatnich czasach jednym z ich największych powodów do dumy.
97. Prasthanam (2010, reż. Deva Katta) 
Ta, inspirowana szekspirowskimi dramatami, mroczna historia zdrady i jej konsekwencji to - mimo pewnych niedostatków - jedna z najciekawszych telugowych rzeczy w ostatniej dekadzie. I wielka aktorska kreacja mistrza dubbingu Saiakumara.
98. Leader (2010, reż. S.Kammula)
Jak uważam, że na takiej liście powinien być jakiś film Kammuli, tak na pewno nie ten mdły 'dramat polityczny'.
99. Vedam (2010, reż. Krish)
 
Doceniam, że w swym drugim filmie Krish pokusił się o bardziej skomplikowaną, wielowątkową narrację, niemniej wobec efektu (zwłaszcza finału) mam trochę mieszane uczucia.
100. Eega (2012, reż. Rajamouli) 
Najbardziej odjechany film Rajamouliego, czyli konwencja hirołsowska z.. muchą w roli mściciela. Przednia zabawa :)


W podanym źródle jest także druga, 'zapasowa' setka. Z której bym chętnie parę tytułow od razu przeniosła do pierwszej:P W pierwszym rzędzie oczywiście ukochane Midhunam Tanikelli, chyba też Neelakanthowe Show, w kwestii filmów Vamsiego zamieniłabym zdecydowanie Sitaarę na Maharshi [taka wcześniejsza i lepsiejsza wersja Darr, czyli historia obsesyjnej miłości], spróbowałabym też podmienić którąś z tych dziwnych masali na Yamudiki Mogudu:P Myślę też, że zdecydowanie w pierwszej setce powinno sie znaleźć i Maa Bhhomi, bo to naprawdę przełomowy dla telugowego kina parallel film. I dołożyłabym coś z najwcześniejszych lat, tych jeszcze przed odzyskaniem niepodległości (Bhisma Pratighna, czyli pierwszy w ogóle film telugu?  Malla Pilla - pierwszy film społeczny o miłości bramina i dziewczyny z niskiej kasty?) A z ostatnich Avakai Biryani czy Ko Ante Koti Anisha Kuruvili (najlepiej oba:P) A tak całkiem prywatnie to bardzo mnie cieszy, że ani w pierwszej ani w drugiej setce nie ma żadnego z tych 'przełomowych' filmów Pawana, bo kult jego 'geniuszu' u Telugów mnie naprawdę męczy.


Aha, widziałam 53 z tych 100 filmów [i nie chodzi o to, żeby się tu chwalić - no, może trochę:P- ale żeby było jasne, że przy większości powyższych opinii nie teoretyzuję]