czwartek, 31 marca 2016

Niepełnosprawni bohaterowie w kinie indyjskim - część 6: niepełnosprawność ruchowa

Dawno dawno temu, jeszcze na poprzednim blogu, rozpoczęłam ambitny projekt przeglądu niepełnosprawnych postaci w indyjskich filmach. Chciałam wtedy udowodnić, że to kino nie zajmuje się tylko pięknymi i zdrowymi (podobnie jak i że nie tylko tam śpiewają i tańczą:P) Materiału okazało się być całkiem sporo - tematycznych notek poświęconych kolejno różnym rodzajom niepełnosprawności powstało 5 (głuchoniemi, niewidomi, niepełnosprawni intelektualnie, chorzy na Alzheimera i schizofrenię oraz inne zaburzenia psychiczne)  i nastąpiło tu raczej moje znużenie niż kompletne wyczerpanie tematu. Teraz chętnie jednak do niego wrócę :)

I zacznę dzisiejszy przegląd niepełnosprawnych ruchowo filmem, który - jak mówią niektórzy- 'jest wszędzie' (więc musiał w końcu znaleźć się i w moim przeglądzie^^)

Sanjeev Kumar w Sholay (1975)
Tetraplegicy:
Hrithik w Guzaarish (2010)
Jayasurya w Beautiful (2011)
Chwilowo (po wypadku) przykuty do wózka:
Dulquer Salman w nowelce z Anchu Sundarikal (2013)
I pozostali na wózkach na stałe:

Parvarthy w Bangalore Days (2014)
Kalki w Margarita with the straw (2015). Jej przyjaciółka jest niewidoma.
0
Big B w Wazir (2016)
Nag w Ooopiri (2016)

poniedziałek, 28 marca 2016

National Awards za 2015 rok


Najlepszy film: Baahubali (telugu)
Najlepszy debiut reżyserski: Masaan (hindi)
Najlepszy film o integracji: Nanak Shah Fakir (pendżabski)
Najlepszy film o sprawach społecznych: Nirnajakam (malajalam)
Najlepszy film dot. ochrony środowiska: Valiya Chirakulla Pakshikal (malajalam) 
Najlepszy film rozrywkowy:  Bajrangi Bhajijaan (hindi)
Najlepszy film dziecięcy:  Duronto (hindi)
Najlepszy reżyser:  Sanjay Leela Bhansali (za 'Bajrao Mastani' - hindi)
Najlepszy aktor: Amitabh Bachchan
(za 'Piku' - hindi)  
Najlepsza aktorka: Kangana Ranaut (za 'Tanu weds Manu returns' - hindi)

Najlepszy aktor drugoplanowy:  Samuthirakani (za 'Visaranai' - tamilski)  
Najlepsza aktorka drugoplanowa:   Tanvi Azmi (za 'Bajrao Mastani')
Najlepsza rola dziecięca:  Gaurav Menon (za 'Ben')

Najlepszy scenariusz oryginalny:  Juhi Chaturvedi (za Piku) & Himanshu Sharma (za Tanu Weds Manu Returns)
Najlepszy scenariusz adaptowany: Vishal Bharadwaj (za Talvar - hindi)
Najlepsze dialogi: Juhi Chaturvedi (Piku) & Himanshu Sharma (Tanu Weds Manu Returns)
Najlepszy kobiecy playbacksinger:   Monali Thakur za 'Moh Moh Ke Dhage'   (z ‘Dum Laaga ke Haisha') 
Najlepszy męski playbacksinger:  Mahesh Kale  za ‘Aruni Kirani'  (z ‘Katyar Kaljat Ghusali’)
Najlepszy tekst piosenki: Varun Grover (za Moh Moh ke Dhage z 'Dum Laga Ke Haisha')
Najlepsze piosenki:  M. Jayachandran (za Ennu Ninte Moideen - malajalam)
Najlepszy background:  Illayaraja (za Tharai Thapattai - tamilski)
Najlepsza choreografia: Remo D’Souza (za Deewani Mastani z Bajirao Mastani)
Najlepsze zdjęcia:  Sudeep Chatterjee (za Bajirao Mastani)
Najlepszy dźwięk: Bajirao Mastani
Najlepsze efekty specjalne:  Srinivas Mohan (za Baahubali)
Najlepszy montaż:  Late T E Kishore (za Visaaranai)
Najlepsze kostiumy: Nanak Shah Fakir
Najlepszy makijaż: Nanak Shah Fakir


I najlepsze filmy w poszczególnych językach:

   assamski: Kothanodi
   bengalski: Shankhachil
   hindi: Dum Laaga ke Haisha
   tamilski: Visanarai
   malajalam: Pathemari
   pendżabski: Chauthi koot
   maracki:  Ringan
  
telugu: Kanche
   kannada: Thithi
  




Nagroda specjalna jury: Kalki Koelchin (za Margarita with the straw)
Wzmianki specjalne: Rinku Rajguru (za Sairat), Ritika Singh (za Iruttu Sudhu), Jayasurya

pełna lista nagrodzonych  z uzasadnieniami 
pełna lista zgłoszonych filmów  (a wśród nich m.in. dwa 'cuda' kręcone w Polsce:P)

Smutny to dzień, gdy ktoś głoszący dotąd, że nagrody krajowe to najsensowniej rozdawane indyjskie nagrody filmowe budzi się rano i czytając w facebookowym buzzfeedzie wzmianki o świeżych laureatach owych nagród zastanawia się, czy to przypadkiem nie jakiś ciut przedwczesny prima aprilis:/ Jako, że mam zasubskrybowane sporo newsów od Telugów najpierw rzuciły mi się w oczy gratulacje dla Baahubali jako najlepszego filmu. Pomyślałam sobie, że zapewne zostało 'najlepszym filmem telugu'  - i ok, fajnie (zwłaszcza zważywszy, jak często Akademia nie raczyła przyznawać w ogóle Nationala dla filmu z tej kinematografii). Ale potem czytam gratulacje dla Krishowego  Kanche jako najlepszego filmu telugu. Hmmm, czyżby zatem Baahubali zostało najlepszym filmem popularnym? Też fajnie (skoro ostatnio mogły nimi zostać takie tytuły jak Dabbang czy BMB to czemu nie bardziej interesujący film Rajamouliego:P) Wreszcie trafiam na obszerniejsze zestawienie laureatów i szok: Baahubali zostało najlepszym filmem w ogóle. Na Nationalach. Szok. Znaczy ja się bardzo dobrze bawiłam na Baahubali i kibicowałam mu w różnych rozdaniach, ale na boga, to nie jest najlepszy z najlepszych film roku w całych Indiach:O To nie ta kategoria w ogóle. I to wcale nie jest dobrze dla kina telugu, że pierwszym (wreszcie) w ich historii filmem z najważniejszą indyjską nagrodą na koncie został taki obraz jak ten. To ich tylko bardziej zaszufladkuje.  No dobra, ale czytam dalej. Big - OK, bardzo mi się w Piku podobał. (zostaje w ten sposób Nationalowym rekordzistą, wysuwając się przed Kamala i Mamuta), Kangana za sequel Tanu Weds Manu - hmmm... filmu nie widziałam, ale - nie ujmując nic Kanganie jako dobrej aktorce - serio, to była najlepsza kreacja roku? Taka, żeby nagrodzić ją Nationalem drugi rok z rzędu? A co z genialną Kalki w Margaricie? Szukam... łaskawie dali jej nagrodę specjalną. Ja rozumiem, że ta rola mogła 'przerosnąć' wielu zwykłych indyjskich widzów, ale o Nationalowej akademii miałam lepsze zdanie.  Dochodzę do nagrody dla najlepszego reżysera i robi mi się ciemno przed oczami. Ktoś tu zwariował i chyba nie ja.
Szukam zatem choć promyczków nadziei: są oczywiście 3 nagrody dla Visaranai (niestety nie tak ważne jak powinny być), za debiut dla Masaan, jest nagrodzony za swój tysięczny soundtrack Illayaraja, cudowny maracki numer karnatyczny ze statuetką dla najlepszego playbacksingera, w końcu doceniony przynajmniej wzmianka Jayasurya i parę potencjalnych perełek w nagrodach dla kina regionalnego (nie wiedziałam, że Dr Biju i Goutham Ghose nakręcili już coś nowego:)), ale to wciąż nie jest mi w stanie zagłuszyć dojmującego poczucia wielkiego zawodu. Oczywiście że dotąd też nie zawsze byłam w  100% zadowolona decyzji Nationalowej Akademii  (często miałam poczucie, że ta czy owa statuetka została przyznana 'pod szerszą publiczkę'), ale nigdy dotąd nie było tego tyle naraz. To nie te nagrody, które tak ceniłam. Zostaje mieć tylko nadzieję, że to 'jednorazówka' a nie już stały trend...

niedziela, 28 lutego 2016

Seema (1955) - Balraj Sahni wyciąga pomocną dłoń do Nutan

W mijającym tygodniu upłynęła nie tylko rocznica urodzin Manmohana Desaia, ale i śmierci Nutan - jednej z moich ulubionych aktorek. Pochodzącej z bardzo filmowej rodziny [teraz coś mi mówi nie tylko fakt, iż jej siostrą była Tanuja, a siostrzenicą Kajol, ale i że to córka Shobany Samarth] Filmfarowej rekordzistki z czasów, kiedy nie przyznawano ich tyle co teraz [i nie można było dostać dwóch za tę samą rolę:P], która zmarła przedwcześnie równe 25 lat temu, na raka piersi. To chyba dobra okazja, żeby przenieść tu forumową notkę o filmie z jej pierwszą przełomową rolą. 

Po 'Bandini' Nutan stała się jedną z moich ulubionych aktorek, bardzo byłam więc ciekawa początków jej kariery. Balraj Sahni był dodatkowym bonusem^^
Bohaterka filmu, Gauri, to wychowywana przez wujostwo sierota. Dziewczyna nie ma lekko, trochę jak Kopciuszek musi ciężko pracować w domu i nie tylko, a nie słyszy w zamian żadnego dobrego słowa, tylko same wyzwiska. Ale to dopiero początek jej kłopotów... Gdy bowiem odrzuca awanse kucharza z domu, w którym pracuje, ten 'w odwecie' wrabia ją w kradzież. Sąd traktuje ją wprawdzie dość łagodnie i oddaje tylko 'pod opiekę' wuja, ale opinia złodziejki nie pozwala dziewczynie znaleźć nowej pracy. Gauri postanawia więc 'rozliczyć się' z owym kucharzem na własną rękę, co prowadzi do kolejnej interwencji policji i - ponieważ tym razem wuj nie chce już wziąć za nią odpowiedzialności - dziewczyna trafia do zakładu wychowawczego dla dziewcząt. Gauri, którą dotychczasowe wydarzenia przepełniły gniewem i buntem wobec świata, nie ma ochoty dostosować się do żadnych zasad w placówce, nieustannie prowokuje konflikty i obraża wszystkich wokół. Czy kierującemu ową instytucją Ashokowi uda się na nią wpłynąć? 
'Seema' to film społeczny, taki z 'przesłaniem', ale naprawdę bardzo dobrze się go ogląda. Może niektórzy stwierdzą, że w życiu raczej się specjalnie nie spotyka takich wychowawców jak Ashok, ale tak naprawdę chodzi tu o to (w co szczerze wierzę), że dobro wyzwala dobro i często bunt młodej osoby bywa takim desperackim wołaniem o pomoc, akceptację, a okazanie takiej osobie wiary w nią, zaufania potrafi przynieść bardzo zbawienne skutki, skruszyć ten 'obronny pancerz' założony przez osobę dla ochrony przed światem. Owszem, pewnie bywa to ryzyko ( na które nie każdego stać), ale jak potrafi się opłacić! W każdym razie Ashok wędruje do mojego pocztu pedagogicznych wzorców, a scena, w której radzi sobie z Gauri tłukącą w gniewie kijem szyby w salonie ośrodka to już w ogóle mój niedościgniony wzorzec zachowania wychowawcy w trudnej sytuacji. Może natomiast można było sobie darować dalszy rozwój wydarzeń (z wątkiem romantycznym), ale  w sumie i trudno się dziwić bohaterce^^
Jak już wspominałam na początku to była pierwsza przełomowa rola dla 19-letniej wówczas Nutan. Dostała też za nią swego pierwszego Filmfare'a. Jej Gauri przeżywa całą gamę różnych emocji, zmienia się na naszych oczach i Nutan potrafi to świetnie wyrazić: bywa spokojna, wręcz wycofana, ale i buntownicza i zadziorna, wreszcie stonowana i dojrzała. Fantastyczny jest też Balraj Sahni, którego tu prawie nie poznałam, bo wyglądał fascynująco (i miejscami miałam skojarzenia z Humprey'em Bogartem albo z Harrisonem Fordem). Jego bohater może wydawać się przez sporą część filmu zbyt idealistyczny, ale potem dzieje się coś, co pokazuje nam go i od takiej powiedzmy bardziej 'ludzkiej' strony - że nie zawsze jednak panuje nad sytuacją i wie, co zrobić... Wreszcie trzecia ciekawa postać to grana przez Shubhę Khote [teraz już wiem, że Durga Khote to jej ciotka^^] jedna z dziewcząt z ośrodka, kolejna 'zadziora'. Ponoć Shubha była naprawdę mistrzynią kolarstwa i ten aspekt został w filmie specjalnie 'pod nią' uwzględniony (tak twierdzą na Upperstallu)
Film cieszył się dużym powodzeniem również ze względu na świetną ścieżkę dźwiękową. Wybrałam piosenkę śpiewaną przez Mannę Dey'a, która jest jednym z największych filmowych hitów tego słynnego playbacksingera:

czwartek, 18 lutego 2016

'Ja, Durga Khote' - autoportret kobiety niezwykłej

"Nie dbam o to, jaka jest reszta filmu. Ale pokazałaś innym kobietom sposób zarabiania na życie"
ojciec do Durgi po klęsce jej debiutu

Nie pamiętam kiedy dowiedziałam się o tej niezwykłej kobiecie - pionierce indyjskiego kina. Na pewno nie kojarzyłam jej oglądając Mughal-e-Azam, Bobby czy inne jej 'matczyne' role z lat 60-70. Na pewno wiedziałam o niej już dwa lata temu, bo była jednym z czołowych przykładów w mojej ówczesnej polemicznej notce o sytuacji kobiet w kinie indyjskim Trochę krócej na mojej półce stoi jej autobiografia. Niezależnie od mojej natychmiastowej fascynacji postacią jej autorki (i faktem, że w ogóle napisała swoje wspomnienia - rzecz dość niezwykła wśród indyjskich aktorów) książka musiała 'odleżeć' swoje.
Durga, będąc pierwszą w Indiach aktorką pochodzącą z 'wyższych sfer' (szacownej, nieźle sytuowanej  marackiej rodziny Laudów) znała bardzo dobrze angielski. Można się o tym przekonać choćby oglądając debiutancki film dua Merchant-Ivory 'The Householder', gdzie świetnie wcieliła się w rolę toksycznej matki i teściowej. Jednak swą autobiografię napisała w ojczystym języku - marathi. Myślę, że to znaczący fakt. Tak - o czym wspomina obszernie na początku książki - została wychowana: w wielkim otwarciu na świat, ale jednocześnie poszanowaniu własnej kultury. Na kobietę nowocześnie myślącą, ale ceniącą i tradycyjne, rodzinne wartości
Dlatego czytelników liczących na masę ciekawostek z filmowego światka może spotkać tu zawód:  najwięcej miejsca w książce Durga poświęca wcale nie swoim filmom, produkcjom czy partnerom z planu (z atencją wspomina tylko swą przyjaźń z Prithvirajem Kapoorem), ale rodzinie (znaczy rodzicom, a potem dzieciom, bo oba jej małżeństwa były nieudane). Jest to więc bardziej portret niezwykłej (zwłaszcza na owe czasy): pracującej i w dużej mierze samotnie zmagającej się z życiem kobiety, niż konkretnie aktorki, czy gwiazdy. Swój zawód Durga zdaje się traktować jak zwyczajną pracę: owszem, lubi ją, ale traktuje przede wszystkim jako sposób na zarabianie i utrzymanie się. Bez wielkiej ideologii o artystycznym posłannictwie. Do swej pracy podchodzi rzetelnie i z zaangażowaniem, cieszą ją zawodowe sukcesy i dobre, ciekawe role, ale cały czas najważniejsi dla niej jej bliscy.
Zresztą przecież to dla dzieci rozpoczęła karierę w filmie - wbrew temu, co twierdzą internetowe źródła nie była wówczas jeszcze wdową, ale matką owszem, a przyzwyczajony do dobrobytu i utrzymywania przez swych rodziców mąż nie był osobą, na której mogłaby bardzo polegać. Gdy zatem teść Durgi stracił swój majątek, młoda zdesperowana kobieta postanowiła sama zadbać o utrzymanie swoje i dzieci. Najpierw udzielaniem korepetycji, potem chwyceniem okazji filmowego debiutu (do kina właśnie wchodził dźwięk i znajomość języka stawała się bardzo ważna). Katastrofalnego jak się okazało, niemniej to właśnie ta mała rólka w Wadiowej produkcji klasy B zwróciła na nią uwagę Prabhat Studio i Shantarama, którym to będzie zawdzięczać później swoje najlepsze role. Zresztą o współpracy z nimi pisze zdecydowanie najwięcej i zawsze z najwyższym uznaniem i atencją. I nieraz porównuje późniejsze bombajskie plany filmowe do tych prabhatowych. Zwykle wypadają na niekorzyść:P Ogólnie spostrzeżenia Durgi na temat różnic w specyfice kręcenia kina marackiego, bengalskiego i hindi są zresztą nader ciekawe.
Ale i tak najbardziej fascynujące wydały mi się całkiem pierwsze rozdziały książki, w których to czytelnik ma okazje zapoznać się z ówczesnym kulturalnym światkiem Maharaszty. Jako iż ojciec Banu (jak była nazywana w domu Durga) był wielkim admiratorem teatru miała ona okazję już od dziecka przesiąkać tą artystyczną atmosferą i np. poznać osobiście tak wielkiego artystę ówczesnych scen jak Balgandharva (kto chciałby się dowiedzieć więcej o tym legendarnym, słynnym przede wszystkim z odtwarzania ról kobiecych aktorze i pieśniarzu  może obejrzeć film o nim nakręcony kilka lat temu przez Maratów).  To  trochę podobnie cudowny nostalgiczny klimat dawnych 'czasów bohemy' jak w Allenowym 'O północy w Paryżu';) Ta część jest także najbardziej uporządkowana, podczas, gdy w ostatnich rozdziałach autorka - starając się zająć jakimś jednym tematem w dłuższej perspektywie czasowej - wprowadza trochę chaosu do chronologii wydarzeń.  Chciałoby się też trochę szerszych relacji z różnorakich  'służbowych' wojaży autorki po świecie (a reprezentowała Indie np. na festiwalu w Wenecji czy poświęconej kwestiom kobiet konferencji UNESCO).
Podoba mi się szczerość Durgi w swych wspomnieniach. Autorka nie kryje np. swej niechęci do szybkiego drugiego małżeństwa swej synowej [młodszy syn Durgi zmarł podobnie młodo jako jej pierwszy mąż], potrafi jednak także ostatecznie 'oddać sprawiedliwość' dobremu przybranemu ojcu swych wnuków.  Nie zawsze zgadza się z wyborami swych dzieci/wnuków, ale stara się rozumieć, że to ich życie.
Z ciekawostek warto też wspomnieć, iż obie synowe Durgi były także niebanalne: owa wcześnie owdowiała była uznana aktorką teatralną, a druga.. polską arystokratką (z wojennej emigracji oczywiście).  I znaczący jest jak sądzę fakt, iż zakładając swoją (kolejną) firmę produkcyjną (zajmującą się ównie dokumentami i filmami reklamowymi) Durga uczyniła jej współwłaścicielkami właśnie obie swe synowe. Pamiętając własne bolesne doświadczenia była bowiem zdania, kobiety nie powinny być uzależnione finansowo od swych mężów, ale być w stanie w razie potrzeby i same się utrzymać.
Warto poznać bliżej tę niebanalną kobietę. Zarówno filmowo (koniecznie Amar Jyothi!), jak i przez te wspomnienia. I na koniec jeszcze parę filmowych wcieleń Durgi: 

Królowa z Ayodhyecha Raja.
Waleczna piratka Saudamini w Amar Jyothi
Mama Dilipa w Shikast

Zaborcza mamuśka Shashiego w Householder