czwartek, 28 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku w kinie południowoindyjskim

Nie mam sił w tym roku na zwyczajowy roczny przegląd filmowy, zatem postanowiłam zmienić trochę podsumowaniową formułę. Na ogólniejszą :P


KINO MALAJALAM

Premam style^^
Wydarzenia roku:   Gwiazdami roku są Prithvi i Nivin. Komercyjnego hattricka zrobił ten pierwszy, ale masową wyobraźnią (zwłaszcza młodzieży) zawładnął jednak Nitinowy bohater i Premam style.
Nieźle radził sobie też Dulquar. Za to kiepsko znów Fahaad :(
Ogólnie nadal w kinie mallu rządzą młodzi. Twórcy i aktorzy. I to fajnie.
Choć miło też, iż jedną z najbardziej popularnych i cenionych heroin jest rozwódka i matka nastoletniej już córki, czyli Manju Warrier (nawet jeśli nie miała w 2015 roku hitu na miarę How Old Are You)

Moje typy: Premam.

Dosyć długo w ogóle nie chciałam tego filmu obejrzeć. Przekonana, iż co mi po kolejnej 'młodzieńczej love story' (to chyba bolly z małą domieszką tolly we mnie taki uraz zrodziły:P) Ale to nie do końca o to tu chodzi (choć tak, najbardziej lubię część coledżową:D), a zresztą Kerala robi i historie miłosne inaczej. Ciepło i z humorem. Na luzie. Naturalnie (Sai Pallavi, która stała się po filmie ulubienicą keralskiej młodzieży ma tym filmie zero makeupu, wcale nie perfekcyjną cerę, nieszczególną fryzurę i nosi zwyczajne bawełniane sari. Za to umie 'usadzić' i zmotywować młodych gagatków:P). No i nastąpił (w końcu:D) mój totalny zachwyt Nivinem, który świetnie poradził sobie z trzema różnymi wcieleniami. Dużo zabawy, sporo wzruszeń i cudowne camea reżyserskie. Premam to dla mnie jeden z filmowych prozaców :)

Rozczarowania:  Nee-na, Lord Livingstone 7000 Kandi

Do dziś nie rozumiem, skąd obecność Nee-ny na listach najlepszych filmów roku. Dla mnie to spore rozczarowanie: owszem, sam temat (portret młodej, zdecydowanie niekonwencjonalnie zachowującej się dziewczyny) może i obiecujący, ale realizacja kiepska. I aktorzy też średnio. Klapa.
Ale casus Livingstone'a jest jeszcze boleśniejszy. Reżyser takich fajnych filmów jak North24 Kaatham czy  Sapthamashree Thaskaraha  z dobrymi aktorami nakręcił coś, co w zasadzie nawet trudno opisać, bo i jest jakimś dziwnym, nie trzymającym się kupy zlepkiem. Miało być pewnie kino przygodowe z ekologicznym przesłaniem, wyszła nawiedzona niestrawna chała:/

Średniaki: Oru Vadakkan Selfie, Milli, Ivide, Ennum Eppozhum

Komu podobało się tamilskie Sodhu Kavyum powinien też docenić Oru Vadakkan Selfie, bo to podobny styl zakręconej, inteligentnej łotrzykowskiej zabawy Ja nie do końca czuję się targetem takiego kina, dlatego 'tylko' średniak (niech będzie, że wyższy średniak)  Uwielbiam natomiast okołofilmowe smaczki - bohater marzy o asystowaniu Gauthamowi Menonowi, a film kończy cudowne cameo z sąsiedniej kinematografii:D W każdym razie Nivin po raz kolejny dobrze wyszedł na współpracy z Vineethem Sreenivasanem.
W Milli Nivin robi za 'drugi plan'. Motywujący i wspierający, ale trochę nudny. Z drugiej strony cała historia głównej bohaterki też nie jest specjalnie fascynująca  - takie sztampowe 'od wycofanej dziewczyny z kompleksami do odnalezienia swojej drogi w życiu i spektakularnego triumfu'. Ogląda się miło (zwłaszcza, iż dawno chciałam zobaczyć Amalę Paul znów bez makijażu - tak jak się kiedyś poznałyśmy w Myynie) ale wiele po seansie w głowie nie zostaje.
Biorąc pod uwagę rozbieżności względem oczekiwań kolejne dwa tytuły mogłyby się znaleźć i w dziale rozczarowań - ogólnie byłoby to jednak chyba nie całkiem fair wobec nich :P
Może powinnam się już 'wyleczyć' z megaoczekiwań wobec filmów Shyamaprasada, ale jakoś nie bardzo mi to wychodzi. Ivide to niestety kolejny przykład filmu, któremu - mimo zdolnych aktorów - daleko do dawnego poziomu reżysera. Ogólnie miałam wrażenie, że za dużo tu 'grzybów w barszczu', a nic nie zostało zanalizowane naprawdę dokładnie. Największy niedosyt tyczy Prithvirajowego bohatera - potencjalnie najbardziej skomplikowanej, ergo ciekawej postaci. Może jednak Shyamaprasad powinien się trzymać raczej adaptacji  literatury niż sięgać po oryginalne scenariusze?
Gdy po jakże udanym ekranowym powrocie Manju Warrier Sathyan Anthikand postanowił 'sparować' ją ponownie z Mohanlalem (z którym to stworzyła kilkanaście lat temu jedną ze złotych par molly) wydawać się mogło, że to nie może się nie udać. Zwłaszcza, że w Ennum Eppozhum mieli grać niebanalną parę: ona utalentowaną prawniczkę z zacięciem społecznym (prywatnie samotną matkę), on zgryźliwego reportera. Niestety wyszedł mocno przeciętny film - oglądalny, ale przynudnawy, a na pewno nie budzący zachwytów. Szkoda...

Jeszcze do nadrobienia: Perariyathavar, Kanayaka Talkies, Ain, Ennu Ninte Moideen, Ottal, Charlie.

 


KINO TAMILSKIE

Produkcje Dhanusha
Wydarzenia roku: Wielki sukces braci Rajów w ich pierwszym wspólnym  nie-remaku. 
Producenckie sukcesy Dhanusha (Kaaka Muttai i Visaranai z sukcesami na międzynarodowych festiwalach, Naan Rowdy Dhaan jednym z największych kasowych hitów roku) i Suryi (wyprodukowanie powrotu żony w remaku How Old Are You  oraz Pasangi 2- ponoć popłuczyn po TZP, ale b.dobrze przyjętych w TN) 
Nadal dobrze sprzedają się niskobudżetowe horrory komediowe.
Topową heroiną roku jest kobieta po 30 - Nayan odnosi i sukcesy kasowe i artystyczne.

Moje typy: Kuttram Kadithal, Kaakka Muttai, Naanum Rowdy Dhaan

Filmów o nauczycielach w kinie indyjskim nie brakuje. Nie przypominam sobie jednak, aby któryś z nich pokazywał 'belfrów' w ten sposób co Kuttram Kadithal.  Jako osoby popełniające poważny, ale ludzki błąd i muszące się zmierzyć z jego konsekwencjami. Wewnętrznymi (psychologicznymi) i zewnętrznymi (opinia społeczna itp). Zdenerwowana zachowaniem pewnego ucznia młoda nauczycielka podnosi na niego rękę. Uderzony chłopak traci przytomność... Kolejny film do listy nader udanych debiutów w kinie indyjskim. Laureat zeszłorocznych Nationali zresztą.
O historii dwóch braci z ćennajskich slumsów (i ich marzenia o zjedzeniu pizzy) pisano już sporo. Słusznie pisano - Dhanush i Vetrimaaran to producencki tandem ze świetną intuicją, a Manikandan to kolejny obiecujący młody indyjski reżyser. Najbardziej w tym filmie podoba mi się to, iż udowadnia on, iż o życiu w slamsach wcale nie trzeba opowiadać w minorowych tonach (bo inaczej to jest 'nieprawdziwe i koloryzowane':P) Kaaka Muttai to film ciepły, ale jednocześnie bardziej dla mnie prawdziwy w obrazie indyjskiej biedy od np. tak okrzyczanego na zachodzie Slumdoga:P
A żeby nie było, iż podobać mi się może tylko niszowe, paralelowe  kino na liście moich 'hitów' kolejna produkcja Dhanusha - jak najbardziej z mainstreamu. W czym tkwi sekret Naanum Rowdy Dhaan? Moim zdaniem, podobnie jak w przypadku Vettai, w umiejętnej zabawie kliszami. Sama fabuła wydawać się może bowiem bardzo schematyczna (jest wannabe hero - albo rowdy - nie bardzo może się zdecydować^^, dziewczyna, której trzeba będzie pomóc, no i ci źli), ale z bohatera okazuje się taki hiroł/rowdy jak z koziej dupy trąba (jego mamuśka - cudowna Raadhika - ma znacznie więcej jaj od niego^^), no a i bohaterka chyba będzie raczej rządzącą stroną w tym związku^^ Znaczy lekko, zabawnie i z jajem:) A, i świetnie przedstawiona sprawa niepełnosprawności heroiny (bo przecież nie każdy głuchy jest też niemy, a gdy potrafi on jeszcze czytać z ust problemy komunikacyjne pojawiają się tylko w specyficznych sytuacjach)

Rozczarowania: JK Enum Nanbanin Vaazhkai, Thani Oruvan

O rozczarowaniu pierwszym tytułem już pisałam, na seans Thani Oruvan zdecydowałam się bez wielkiego przekonania, ale miałam nadzieję na przyzwoitą masalę kina akcji. Bo miało być tak inteligentnie i nowocześnie.. Tak, były komputery, pendrajvy, podsłuchy i inne wynalazki techniki, ale sam schemat niestety stary i nudny. Hiroł bez skazy, wygłaszający przy każdej okazji umoralniające gadki. Heroina niby wykształcona policjantka, ale zakochuje się w hirole po takiej właśnie gadce wobec niej i latająca za nim z tą miłością. Nieszczególnie przekonał mnie  też ów 'nowoczesny, wyrafinowany' badguy. Hello! Satyaraj już 30 lat temu grał takich zuych. Z dużo lepszym efektem. Aravindowi Swamiemu jakoś nie miałam ochoty bić braw czy kibicować bardziej od hiroła. Nikomu nie chciało mi się kibicować.

O wszystkich już pisałam, więc odsyłam do tamtych opinii :)

Jeszcze do nadrobienia: ha, chyba już nic ;)


KINO TELUGU

Wydarzenia roku:   Przede wszystkim oczywiście Baahubali. Megaprodukcja Rajamouliego, która zawojowała nie tylko telugowy BO, ale stała się ogólnokrajowym fenomenem. Pisałam już obszerniej o tym filmie na blogu, więc po szczegóły odsyłam do tamtej opinii :) 
Można by jeszcze wspomnieć o sporym sukcesie Srimanthudu (którego oglądać jednak nie zamierzam, bo przeszlachetno-idealny-tylko 'klęknąć i się modlić doń' Mahesh wychodzi mi bokiem już dawno).
W końcu jakiś sensowny pociotek z Megarodziny - Varun Tej imponuje wszystkim wyborem ról (i woli być aktorem niż gwiazdą). I serio przypomina młodego Chiru.
Bardzo dobry rok dla Naniego (co mnie b.cieszy)
I spektakularna klapa rozdmuchanego debiutu Akhila Akkineni (cieszy jeszcze bardziej:P)
Topowa heroina tu także ma po 30 - Anushka robi to, co chce, a reżyserzy ustawiają się do niej w kolejce.

Moje typy: Yevade Subramaniyam

Niby nic odkrywczego: kolejna historia z cyklu, jak to młody japiszon odkrywa, co w życiu jest najważniejsze, ale sądzę temat 'być a mieć' wciąż wart jest przypominania, a twórcom YS udało się przedstawić sprawę w fajny, ciepły, zabawny sposób (i bez nadmiaru dydaktyki). Na dodatek z pięknymi plenerami Himalajów (bo to wyprawa tam zweryfikuje życiowe priorytety bohatera) i świetnie dobraną obsadą. I - jakkolwiek naiwne by to nie było - uwielbiam filmy, po których chcę być lepszą.

Rozczarowania: dzięki bogu brak (trzymałam się z dala od starrowych rzeczy:P)


Średniaki: Baahubali, Size Zero

Pewnie może dziwić, że wsadziłam ostatecznie Baahubali do 'średniaków', ale jednak moich megaoczekiwań w pełni film nie spełnił. Niech będzie, że to 'wyższy średniak^^
Gdyby Size  Zero skupił się na samej historii puszystej dziewczyny i jej ewoluującego poczucia wartości być może trafiłby wyżej. Bo bohaterka Anushki jest przeurocza, ma charakter i temperament (za to bohater Aryi - o zgrozo^^ - wychodzi na fit-nudziarza:P), a fakt, iż nie przez cały film jest pewna siebie i zadowolona ze swojego wyglądu dodaje jej tylko życiowej autentyczności (ile kobiet nie ma przynajmniej chwil, gdy popada w kompleksy i koniecznie chciałaby coś w sobie zmienić?). Niestety twórcy postanowili dołożyć do miłego rom-coma jeszcze jakże 'słuszne' przesłanie na temat odchudzania się. Zawsze byłam przeciwko szaleństwu na size zero (jak i na packi:P), ale ta część jest tak sztampowa, że zepsuła całość. Szkoda...

Jeszcze do nadrobienia: Malli Malli Idi Rani Roju, Surya vs Surya, Bale Bale Magadivoy, Kanche


niedziela, 27 grudnia 2015

Nominacje do nagród IIFA Utsavam 2015

Kolejny raz postanowiłam zrobić małe omówienie południowych nominacji (i tym razem potraktować to również jako mini-przegląd roku, bo na taki w zwyczajowej formie chyba tym razem czasu i sił nie znajdę). O nagrodach International Indian Film Academy (IIFA) jeszcze nie pisałam, bo i będzie to pierwsza ich południowa edycja. W związku z ćennajską powodzią uroczysta gala została przeniesiona z grudnia na styczeń (i będzie połączona ze zbieraniem pieniędzy na pomoc zniszczonemu miastu)



KINO MALLU
                                                                         
               

                       Najlepszy  film                                                Najlepszy reżyser           

Ennu Ninte Moideen
R S Vimal
   Ennu Ninte Moideen
Premam
Lal Jose
   Neena
Neena
Amal Neerad
   Iyobinte Pusthakam
Iyobinte Pusthakam
Alphonse Putharen
   Premam
Varsham
Santhosh Viswanath
   Chirakodinja Kinavukal

Ponieważ Moideena jeszcze nie widziałam bez wahania wybieram Premam. Niewykluczone, iż i  po Moidenie będzie tak samo, na pewno jednak pozostałe trzy tytuły na najlepszy film roku moim zdaniem się nie nadają :P (uszeregowałabym je w kolejności; Varsham - IP- Neena)
W kwestii reżyserów też postawie pewnie na Putharena - to cudowna rzecz nakręcić ograny temat raz: z pełną świadomością jego ogrania (i dystansem do tego:D), a dwa - tak urzekająco.


            Najlepsza rola męska                                              Najlepsza rola kobieca

Prithviraj Sukumaran
Vijay Babu
Fahadh Faasil
Mammootty
Jayasurya
Nivin Pauly
Ennu Ninte Moideen
Neena
Iyobinte Pusthakam
Varsham
Kumbasaram
Premam
Parvathy T.K
Deepti Sati
Anusree Nair
Amala Paul
Manju Warrier
Padmapriya
Ennu Ninte Moideen
Neena
Ithihasa
Mili
Ennum Eppozhum
Iyobinte Pusthakam

Co do ról męskich: obstawiam, że główna batalia rozegra się między Prithvirajem a Nivinem. Roli Jayasuryi nie widziałam, ale on zwykle w grupie tych 'poszkodowanych' ('wynagrodzę' mu trzymaniem kciuków za negatywną:)) Na pewno, jak kocham Fahaada on akurat za IP nie zasłużył na nic. Vijaya Babu nie kocham i też nie zasłużył :P
Przy paniach sytuacja jest trudniejsza. Przede wszystkim jak to możliwe, żeby nie było nominacji dla Sai Pallavi za Premam?? Zasłużyła na pewno bardziej niż powiedzmy Deepti (debiut nie najgorszy, ale na nagrody za wcześnie). Manju i Amala ok, ale nic wybitnego. Padmapriya podobała mi się bardzo niemniej w moim odczuciu to drugoplanówka. Pewnie najlepszym wyborem będzie zatem Parvathi (która z dobrym materiałem - a takowy chyba dostała -  potrafi dużo).

  Najlepsza drugoplanowa rola męska                 Najlepsza drugoplanowa rola kobieca

Tovino Thomas
Saikumar
Chemban Vinod Jose
Soubin Shahir
Aju Varghese
Saiju Kurup
Ennu Ninte Moideen
Ennu Ninte Moideen
Neena
Chandrettan Evideya
Oru Vadakan Selfie
Aadu
Lena
Namitha Pramod
Ann Augustine
Srinda
K P A C Lalitha
Madonna
Ennu Ninte Moideen
Chandrettan Evideya
Neena
Chirakodinja Kinavukal
Loham
Premam
Przy panach se pewnie pokibicuje Aju Varghese (choć trochę dziwne wydaje mi się nominowanie aktora za tę samą rolę w dwóch kategoriach i chyba bardziej na rzeczy jest tu jednak rola komediową)
Przy paniach kibicowałabym Padmapriyi  - gdyby tylko była w drugoplanówkach jak należy :P A  jak nie ma to pewnie potrzymam kciuki za Madonną. Na pewno rozczarowała mnie Ann Augustine.

    Najlepsza rola komediowa                                         Najlepsza rola negatywna

Soubin Shahir
Aju Varghese
Vinay Forrt
Aju Varghese
Chemban Vinod Jose
Chemban Vinod Jose
Premam
Oru Vadakan Selfie
Premam
Kunjiramayanam
Chandrettan Evideya
Iyobinte Pusthakam
Jayasurya
Alphonse Putharen
Bala
Vijay Babu
Kunchacko Boban
Renji Panicker
Iyobinte Pusthakam
Premam
Ennu Ninte Moideen
Double Barrel
Chirakodinja Kinavukal
Enum Eppozhum

Skoro Aju kibicuję za drugi plan tu z czystym sumieniem trzymam kciuki za któregoś z panów nauczycieli z Premam^^ Czadowi byli obydwaj :D
W kwestii roli negatywnej- zgodnie z wcześniejsza zapowiedzią - jestem absolutnie za podłym Jayasuryą w IP. Putharen był czadowy, ale to bardziej cameo moim zdaniem .

Muzyka
M. Jayachandran, Gopi Sunder, Ramesh Narayanan Ennu Ninte Moideen
Rajesh Murugesan Premam
Nikhil J Menon Neena
Yakzan Gary Pereira, Neha S Nair Iyobinte Pusthakam
Rahul Raj Kohinoor

Hmm.. no nie wiem. Znaczy wiem: walka będzie miedzy Moideenem a Premam, ale nie wiem, który OST wybrać :D


KINO TAMILSKIE

                     Najlepszy Film                                             Najlepszy reżyser

Baahubali - The Beginning
S.S Rajamouli
   Baahubali - The Beginning
Thani Oruvan
Mohan Raja
   Thani Oruvan
Demonte Colony
A.R. Murugadoss
   Kaththi
Kanchana 2
Raghava Lawrence
   Kanchana 2
Indru Netru Naalai
Jeethu Joseph
   Papanasam
Enakul Oruvan

No i na wstępie mam problem. Baahubali to dla mnie jednak bardziej telugowy projekt. Enakul Oruvan to remake:P Tak okrzyczane Thani Oruvan mnie solidnie zawiodło. Pozostałe tytuły są z definicji dziwne (nie rozumiem tego szału na horrory, komediowe czy nie) Hmm... to może jednak już Baahubali?
Przy reżyserach tym bardziej nie wiem, kogo wybrać...

                 Najlepsza rola męska                                 Najlepsza rola kobieca

Prabhas

Kamal Haasan
Kamal Haasan
Vignesh
Jayam Ravi
Raghava Lawrence
Baahubali - The Beginning
Papanasam
Uttama Villain
Kaaka Muttai
Thani Oruvan
Kanchana 2
Jyothika
Nayanthara
Tamannaah Bhatia

Nayanthara
Trisha
36 Vayadhinile
Maya
Baahubali - The Beginning
Thani Oruvan
Yennai Arindhaal
Największe - i bardzo miłe - zaskoczenie to nominacja dla Vignesha. Zapewne  nie ma szans wygrać z dorosłymi gwiazdami, ale kiedy ostatnio widzieliście nominację dla dziecka w kategorii głównej roli? [a nie dziecięcej] Dlatego pewnie młodemu pokibicuję:) Zresztą Kamal i tak od dawna nie przyjmuje nagród, a pozostała trójka aż tak nie zasłużyła :P
Jeśli chodzi o panie to na pewno nagroda nie należy się Tammanie (co niedawno szerzej uzasadniałam:P). Nie bardzo też Nayan za TO (to nie był materiał na kreację). Trisha? Hmm.. ciekawiej niż zwykle, ale aż na nagrody? Zostały mi dwie remakowe role a takowych wybierać nie lubię:P Trudno:D

   Najlepsza drugoplanowa rola męska             Najlepsza drugoplanowa rola kobieca

Sathyaraj

Nasser
Prabhu
Radha Ravi
Rajkiran
Vtv Ganesh
Baahubali - The Beginning
Kaaviya Thalaivan
Aambala
Pisasu
Komban
Trisha Illana Nayanthara

Ramya Krishnan

Aishwarya Rajesh
Nithya Menon
Ramya Krishnan
Asha Sharath

Baahubali - The Beginning
Kaaka Muttai
Kanchana 2
Aambala
Papanasam

O, w końcu jasna sprawa. W kwestii panów oczywiście bezkonkurencyjny jest Satyaraj i jego Kattappa, w kwestii pań oczywiście Ramya  i jej Sivamagani (choć cieszy mnie tez nominacja dla Aishwaryi Rajesh).

          Najlepsza rola komediowa                                      Najlepsza rola negatywna
Kovai Sarala
Robo Shankar
Thambi Ramaiya
Karunas
Santhanam
Ramesh Thilak
Kanchana 2
Maari
Thani Oruvan
Darling
Aambala
Kaaka Muttai
Arvind Swamy
Rana Daggubati

Prithviraj
Arun Vijay
Nasser
Thani Oruvan
Baahubali -The Beginning
Kaaviya Thalaivan
Yennai Arindhaal
Uttama Villain

Z rolą komediową mam jak zwykle (poza Keralą) problem. W kwestii negatywnej kreacji nad okrzyczanego Arvinda Swamiego postawiłabym jednak Prithviraja w KT. Arun Vijay też był fajnym zuym ale rola Prithviego ciekawsza. 

                                                             Muzyka

Maragathamani Baahubali - The Beginning
A R Rahman Kaaviya Thalaivan
Anirudh Ravichander Kaththi
Anirudh Ravichander Maari
G.V. Prakash Kumar Kaaka Muttai
A R Rahman O Kadhal Kanmani

Hmmm.. Rahman za KT? (muzyka do OKK się mi specjalnie nie podobała). Ale możliwe że i tak wygra wciąż modny Anirudh.

 KINO TELUGU
 


                           Najlepszy Film                          Najlepszy reżyser

Baahubali - The Beginning
S S Rajamouli Baahubali - The Beginning
Srimanthudu
Koratala Siva Srimanthudu
Paathshala
Hmahi V Raghav Paathshala
Bhale Bhale Magadivoi
Chandoo Mondeti Karthikeya
Yevade Subramanyam
Puri Jagannadh Temper

Wydawać by się mogło, że sprawa prosta i będę głosować na Baahubali :P  Zapewne właśnie ono wygra, ale pewnie właśnie dlatego chciałabym docenić Yevade Sumbramanyam, które bardzo mi się podobało. Srimanthudu tak czy siak oglądać nie zamierzam, a na Paathshali się jednak zawiodłam.
Oczywiste, iż jako reżyser wygra Rajamouli.

                   Najlepsza rola męska                                 Najlepsza rola kobieca

Prabhas
Nani
Mahesh Babu
Allu Arjun
Junior Ntr
Baahubali - The Beginning
Bhale Bhale Magadivoi
Srimanthudu
S/O Satyamurthy
Temper
Lakshmi Manchu
Tamanna
Lavanya Tripathi
Nithya Menen
Shruti Hassan
Dongaata
Baahubali - The Beginning
Bhale Bhale Magadivoi
Malli Malli Idi Rani Roju
Srimanthudu
Wprawdzie widziałam nie tę nominowana rolę Naniego, ale tak mnie cieszy jego obecność w gronie   starów 'z zapleczem', że właśnie jemu pokibicuję.  
Co do pań - w kwestii Tamanny powtarzać się nie będę, Shruti nawet nie chcę widzieć (jak se przypomnę to zeszłoroczne cóś z Allu Arjunem, za które podostawała jakieś nagrody to  brrr...), zaocznie mogę postawić na Nithyę [film bez literek niestety:/]

Najlepsza drugoplanowa rola męska                Najlepsza drugoplanowa rola kobieca

Satyaraj

Jagapati Babu
Pawan Kalyan
Naveen Chandra
Posani Krishna Murali
Baahubali - The Beginning
Srimanthudu
Gopala Gopala
Bham Bolenath
Temper
Ramya Krishna
Ritu Varma
Thulasi
Apoorva Srinivasan
Prachi Thaker
Baahubali - The Beginning
Yevade Subramanyam
Srimanthudu
Jyothi Lakshmi
Pataas

Sytuacja jest dokładnie taka sama jak przy tych kategoriach u Tamili: Satyaraj i Ramya <3

            Najlepsza rola komediowa                             Najlepsza rola negatywna

Vennela Kishore
Brahmanandam
Vennela Kishore
Srinivas Reddy
Bhadram ( Debut )
Bhale Bhale Magadivoi
Dongaata
Srimanthudu
Pataas
Jyothi Lakshmi
Rana Daggubati

Prabhakar
Kabir Singh
Ajay Ghosh ( Debut )
Sampath
Baahubali - The Beginning
Dongaata
Jil
Jyothi Lakshmi
Srimanthudu

Prawie żadnej z tych ról nie widziałam i nie mam specjalnie konceptu, kogo 'poprzeć' (w negatywnych wygra pewnie Rana..)


                                                                  Muzyka

M M Keeravani Baahubali - The Beginning
Raghu Kunche,Sai Karthick,Satya Mahaveer Dongaata
Devisri Prasad Srimanthudu
Anup Rubens Temper
Anup Rubens Gopala Gopala

Tak, wiem, wygra zapewne Keeravani, ale ponieważ to nie jest jego najlepszy soundtrack do filmu kuzyna postawię se raczej na 'złodziejską' kooperację. ('party, party'^^)

I nie podejmuję sie nawet próby analizy nominacji kannada.
Można jeszcze glosować na swoich faworytów :)

czwartek, 24 grudnia 2015

Noworocznie wyczekiwane

Ludzie zwykle czekają na Nowy Rok z nowymi nadziejami. Ja też. Z filmowymi nadziejami^^.


Jil Jung Juk to kolejny obiecujący tamilski projekt Siddartha - tym razem bilingwalny (znaczy będzie także wersja telugu). Poza zagraniem głównej roli aktor go też sam produkuje. Liczę na podobnie dobrą zabawę jak na Jigarthandzie. Premierę właśnie przełożono na początek przyszłego roku.
Mijający rok nie był specjalnie dobry dla Fahaada.  Mimo mojej wielkiej sympatii dla tego aktora nie miałam ochoty sięgać po jego nowe filmy. Mam nadzieję, że Monsoon mangoes to zmieni. Ja po prostu lubię filmy o kinie i kręceniu filmów (choć zabawa byłaby pewnie lepsza, gdybym rozpoznawała, na co dokładnie są stylizowane pewne fragmenty zwiastuna:P)
A, i dla ekscytujących sie 'polskimi nazwiskami w bolly': proszę sobie sprawdzić operatora tego filmu :P
Po niedawnej biografi Paritali Raviego RGV zabrał się za sfilmowanie historii Veerapana. Wprawdzie całkiem niedawno powstała bardzo dobrą filmowa biografia tego słynnego dakoity w rodzimym mu kinie kannada [z Kishorem w roli głównej<3], ale rozbraja mnie pomysł RGV, żeby powierzyć rolę zabójcy Veerapana Shivrajowi Kumarowi [czyli synowi Rajakumara - którego to porwanie było jedynym z najgłośniejszych wyczynów Veerapana:D]
Shabana i Juhi jako dwie nauczycielki z powołaniem. Dwie zwolnione nauczycielki. Jak potencjalnie sztampowe by to nie było (szkoła to nie najłatwiejszy, bo dość ograny temat) dla tych pań chcę to zobaczyć :)
Po raz kolejny Akshay udowadnia, że jest obecnie najsensowniejszym bolly A-starem. Głupoty głupotami, ale - jako że ogólnie kręci sporo -  dba też o przynajmniej jeden ciekawy projekt rocznie (co o Khanach np. jakoś trudno powiedzieć:P) Airlift to prawdziwa historia największej w historii ewakuacji Indusów (z Kuwejtu, w trakcie wojny w Zatoce Perskiej). Do roli bogatego biznesmena, który staje się zbawcą współrodaków Akki nauczył się ponoć nawet arabskiego.
Parę lat temu w postać starzejącego się szekspirowskiego aktora teatralnego wcielił się na ekranie Big. Aktora, który poświęca wszystko dla swej teatralnej pasji zagrał Atul Kulkarni. Natasamrat [jak miło, iż dzięki telugowym inklinacjom świetnie rozumiem ów tytuł:D] zdaje się być połączeniem tych dwóch tematów, a Nana idealnie pasuje do takiej roli.
Nie ma to jak się douczać przez filmy.  Przed wieściami o kręceniu Ek Albeli nie kojarzyłam w ogóle kogoś takiego jak Bhagvan Dada, a wychodzi, iż to ważna postać kina hindi lat 40-50. Wiadomo, że w rolę Bhagvana wcieli się aktor marathi, a Vidya zagra Geetę Bali (która to wystąpiła u boku Bhagavna w jego najsłynniejszym filmie), ale jest jeszcze parę znanych gwiazd ówczesnego kina (Raj, Guru itp), które powinny się w tym projekcie też pojawić. No a atmosfera pierwszego (by nie rzec 'przed'-) proma jest urzekająca.
 

czwartek, 19 listopada 2015

'Baahubali: the beginning' (2015) - było sobie królestwo

Zważywszy na fakt, iż Baahubali wciąż nie miało porządnej europejskiej premiery (parę seansów w stricte 'indyjskich' kinach w Lądku to nie to, czego by można oczekiwać po jednej z największych indyjskich superprodukcji ostatnich lat) należy traktować możliwość obejrzenia tego filmu w Polsce na dużym multipleksowym ekranie jako wyjątkową okazję. Dlatego też uznałam, iż nie mogę jej przegapić (nawet jeśli podróż będzie trwała dłużej niż sam pobyt w stolicy:P). I, choć film nie zachwycił mnie aż tak, jak na to chyba liczyłam, absolutnie tej wyprawy nie żałuję. To po prostu należało obejrzeć na wielkim ekranie. Nawet jeśli ów ekran jednocześnie bardziej obnażał jego pewne niedostatki. Mój największy problem z Baahubali nie polega jednak na tym, iż w niektórych momentach jasno było widać sztuczność efektów specjalnych. Ani na hirołsowskiej przesadzie pewnych scen. Ale na tym, że większość filmu (mniej więcej do retrospekcji) nie wciągnęła mnie na tyle, żeby przestać specjalnie zwracać na te rzeczy uwagę (jak robiłam to przy masie innych filmów, w tym i Rajamouliego). Dopiero końcówka okazała się faktycznie pobudzająca emocje i zapierająca dech w piersiach. Jej zawdzięczam, iż - mimo wszystko - będę wypatrywać drugiej części filmu podobnie niecierpliwie jako pierwszej. Licząc, iż ona nie będzie się już tyle 'rozkręcać'. 
Nie będę tu specjalnie streszczać fabuły filmu, myślę, że nie jest to niezbędne, zresztą wiadomo, iż chodzi o - popularny w niejednej kulturze - mit herosa-zbawcy, wychowywanego w nieświadomości swego pochodzenia (i dziedzictwa). Chciałam natomiast odnieść się do wszechobecnych  w zachodnich opiniach o Baahubali skojarzeń. Oczywiste jest, iż z naszej europejskiej perspektywy bohater-siłacz kojarzy się przede wszystkim z Herkulesem, nie jest to jednak chyba tak, iż Rajamouli modelował swe postaci oglądając się specjalnie na zachodnie wzorce. Sposób wizualizacji wielu masowych scen owszem, zapewne został zaczerpnięty z hollywoodzkich superprodukcji, ale sami bohaterowie wywodzą się raczej z - jakże wszak bogatych - miejscowych tradycji (sam reżyser wspomina swe dziecięce zafascynowanie mitologiczno-historyczną serią komiksów Amar Chitra Katha). Które zresztą, jak się okazało w czasie mojego przedrecenzjowego reasearchu, już dawno temu - dzięki starożytnym podróżnikom 'z zachodu' - przenikały się z greckimi (bo od zawsze chyba łatwiej było tłumaczyć 'obce', nowe porównując do czegoś 'swojego', znanego). Jeśli więc już Herkules to raczej ten z Indicy Megastenesa, czyli 'tunning' Kriszny [który - jak tu Shivudu - na skutek rodzinnych zawirowań - wychowywał się z dala od prawdziwej matki] i jego brata - siłacza Baldevy (a pamiętacie, jak się nazywał Ranowy wujek/brat Baahubalich? No właśnie;)) 
Na mahabharatowym Bhismie modelowana zdaje się być natomiast postać Kattappy. Lojalnego sługi (bo myślę, iż owo 'niewolnictwo' Kattappy należy rozpatrywać właśnie bardziej w kategorii przywiązania przysięgą do rodziny), którego dylematy pomiędzy wiernością obietnicy absolutnego posłuszeństwa królowi (ktokolwiek by nim nie był), a tym, co moralnie dobre, czynią z tego bohatera najciekawszą chyba - bo najbardziej niejednoznaczną - postać filmu.  Której głębi dodała tylko świetna kreacja Satyaraja. Niekoniecznie może słusznie żałującego, że  'nie jest kobietą, zatem nie mógł zagrać roli Sivagami' ;) Choć nie da się ukryć, że brawurowo zagrana przez Ramyę Sivagami (po 20 latach nazywania 'Nilambani' aktorka zyskała chyba nowy przydomek, który teraz będzie jej towarzyszył kolejne lata;)) - 'kobieta z jajami' - to postać, która znacznie bardziej 'rzuca się widzowi w oczy'. I kradnie każdą scenę, w której jest, dla siebie.
jak zwróciła mi uwagę Marysia Sivagami siedzi nawet w tradycyjnej ikonograficznej męskiej pozie
Cieszy to tym bardziej, iż - jak bardzo lubię kino Rajamouliego - tak niezbyt się dotąd kojarzyło z mocnymi postaciami kobiecymi (nawet na drugim planie). Tu natomiast tych potencjalnie silnych pań jest nawet więcej: niestety Anushkowej Devaseeny jest (na razie) rozczarowująco malutko, a przy Avantice zawiodła Tamanna. Zawsze broniłam jej jako aktorki z potencjałem (mając w pamięci jej wczesne role - w tym 'młodej Nilambani' w Kedi), ale tutaj w roli wojowniczki okazała się największym obsadowym błędem Rajamouliego [i żeby nie było, że tylko krytykować umiem: po namyśle znalazłam naprawdę idealną kandydatkę do tej roli: Priyamani^^] Zaskakująco dobrze wypadli natomiast w swoich rolach Prabhas i Rana. Żaden z nich nie jest szczególnym aktorskim talentem, ale tu, do postaci opierających się bardziej na fizyczności niż aktorskich niuansach, pasowali jak ulał.
Pisałam na początku o pewnych niedostatkach w kwestii niektórych efektów. Nie znaczy to, iż jest w ogóle fatalnie. W wielu scenach rozmach i skala pracy ekipy Rajamuliego naprawdę imponują. Oto mały przykład (szkic i realizacja):

Największe wrażenie robi jednak i tak końcowa, ponadpółgodzinna bitwa (i mówię to z perspektywy osoby, która wcale nie lubuje się w takich krwawych batalistycznych widowiskach) - nawet jeśli ciut rozczarowuje szumnie reklamowana postać wodza barbarzyńców (i wymyślony specjalnie dla niego język).
Wyświetlana na festiwalu 'europejska' wersja filmu jest owszem, krótsza o ponad 20 minut, na szczęście jednak nie dokonano cięć w 'najprostszy' sposób, czyli wycinając wszystkie piosenki. Owszem zostały głównie te mniej ciekawe (i jak sanskrytyzowana Dheevara brzmi naprawdę ciekawie, to już wizualizacja  Pachi Bottesi - wypisz wymaluj styl 'miscza' Raghavendry Rao - trochę boli:P), za to przynajmniej bardziej faktycznie służące samej fabule. Czyli z sensem:) Jednak na koniec mojej opinii pozwolę sobie zamieścić właśnie wycięty, owszem pewnie koszmarnie przerywający akcję [to było już w retrospekcyjnej części], ale za to naprawdę fajny item song:P
I naprawdę warto zobaczyć Baahubali. Nawet jeśli nie jest to film idealny to z wielu względów interesujący i warto mieć o nim własną opinię.


środa, 11 listopada 2015

Nadrabianie tamilskich zaległości

W kinie tamilskim powstaje naprawdę sporo ciekawych rzeczy  Problem polega na ich dostępności, bowiem - w odróżnieniu od kina hindi czy mallu - nie za bardzo można liczyć na podpisane dvd i z tymi mniej głośnymi tytułami. Tamilskie wytwórnie jakoś nie praktykują również - powszechnego ostatnio np u Telugów - oficjalnego udostępniania filmów na You Tube. Na szczęście niedawno powstał bardzo interesujący portal filmowy HeroTalkies, który stara się wypełnić tę lukę. Nie wszystkie filmy na platformie mają angielskie napisy, ale sporo tak, no i jest to jasno zaznaczone, przy których tytułach można się ich spodziewać (i bywa to nieraz unikalna okazja obejrzenia owych tytułów w podpisanej postaci - bo nie wyszły np. w takowej formie na dvd). Przez jakiś czas barierą mogła być jeszcze cena (kilka dolarów za film), niedawno jednak - z okazji małego jubileuszu - uruchomiono promocję 'każdy film za 99 centów" i wygląda, iż owa cena została utrzymana na dłużej przy większości tych nie najnowszych (znaczy nie tegorocznych) tytułów. Zresztą i owe droższe też są chyba tańsze, niż były przedtem (najświeższy hit, jakim jest Puli, kosztuje 2,99). Grzech było nie skorzystać, z przyjemnością zatem nadrobiłam parę zaległych tytułów z ostatnich lat.

Vidiyum Munn (2013)
Rekha, prostytutka, której 'lata świetności' już minęły i obecnie z trudnością wiąże koniec z końcem otrzymuje od swego byłego szefa propozycję nie do odrzucenia: ma znaleźć dla jego bogatego klienta młodziutką dziewczynkę - dziewicę, która jeszcze nie miesiączkowała. Znalezienie Nandini to jednak nie koniec udziału Rekhi w sprawie, a dopiero początek.. Vidiuym Munn to mroczny thriller (choć są w nim i promyki dobra) i nie od rzeczy są skojarzenia z Mysskinowym OA. Tyle, że tu jest więcej miejsca dla kobiet - i to bardzo fajnie. Pochodząca ze Sri Lanki Pooja zawsze kojarzyła mi się z ciekawymi rolami (tak, nie tylko Żakliny można znaleźć na tej wyspie:P) i tym filmem tylko to potwierdziła. Na drugim planie Lakshmi Ramakrishna (o której reżyserskim debiucie będę pisać ciut później), no i dziecięca debiutantka Malavika. Świetny, niepokojący klimat i interesujący, mało przewidywalny dla mnie finał. Byłabym totalnie zachwycona, gdybym w międzyczasie nie wyczytała, iż film jest bardzo 'inspirowany' brytyjskim London to Brighton. Teraz dopiero po zobaczeniu tamtego tytułu będę mogła ostatecznie zadecydować, ile faktycznie pochwał należy się młodemu tamilskiemu reżyserowi (znaczy czy jest copycatem czy rzeczywiście jakoś fajnie to twórczo przetworzył - jak np Mysskin z Nandalalą). W każdym razie fabuła warta zobaczenia.

Kayal (2013)
Prabhu Solomon to młody reżyser, ale już można chyba mówić o jego stylu kina. W Kayal też są debiutujący aktorzy w rolach głównych, wielka love story i przepięknie filmowana przyroda. Tu dodatkowo mamy jeszcze w tle żywioł (i owa powódź została nakręcona równie fantastycznie). Nie byłam na początku specjalnie przekonana do oglądania kolejnej epickiej historii miłosnej, ale chciałam lżejszej przerwy między poważnymi filmami. Ostatecznie Kayal jednak mnie w wielu momentach urzekło. Spodobał mi się pomysł, w którym on trafia do jej domu przypadkiem i po zaledwie kilkunastu minutach publicznie, przy całej jej rodzinie, wyznaje swe uczucia do niej (czego o mało co nie przypłaca zresztą życiem), po czym odchodzi i dopiero wtedy jego wyznanie rośnie w sercu dziewczyny i sprawia, iż ona postanawia go odszukać. Może brzmi to banalnie, ale zostało bardzo ładnie zrealizowane. Gorzej z fazą poszukiwań, ale potem jest finał i imponująco zrealizowane sceny z wielką wodą w roli głównej znów przykuwają do ekranu. Podobało mi się też, iż piosenki w swej większości pełniły taką 'tradycyjną' w kinie indyjskim funkcję: to przez nie bohaterowie wyrażali swe emocje i uczucia. Dziś to się już rzadko spotyka...


 Kaaviya Thalaivan (2014)
Jestem wielką fanką Vasantybalana już od jego debiutanckiego filmu, a  Angadi Theru to wręcz jeden z moich ukochanych tamili, trudno się zatem dziwić, iż z olbrzymią niecierpliwością czekałam na efekt kolejnej współpracy tego reżysera z tamilsko-keralskim pisarzem Jeyamohanem. Zwłaszcza że i tematyka miała być wyjątkowo ciekawa, bo o tradycyjnym teatrze. Czy po seansie uważam owe oczekiwania za spełnione? Nie do końca. Przy całej przyjemności z samego seansu KT to dla mnie niestety ten typ filmu, który traci trochę z opadnięciem poseansowych emocji (gdy widz zacznie bardziej 'na chłodno' analizować to i owo:P) Ta historia relacji dwóch teatralnych aktorów mogła po prostu zostać napisana lepiej, głębiej, wiarygodniej (Jeyamohan udowodnił  choćby w Ozhimuri, że potrafi) Niezależnie od pojawiających się po seansie wątpliwości okołoscenariuszowych błyszczą  aktorzy: i to nie tylko Prithviraj (co jakby bardziej dla mnie oczywiste, bo i wiem, na co go stać i rola z większym potencjałem, bardziej 'szara'), ale i Siddarth. A jak bardzo podoba mi się to, co ostatnio  Sid robi w rodzimym kinie, tak dotąd byłam zwykle zdania, iż w owych ciekawych projektach ktoś mu jednak zawsze 'ukradł' film:P Tym razem sobie  nie dał  i za to duże brawa. I urzekł mnie klimat  epoki (lata tuż przed niepodległością, zresztą ten watek też pojawia się w filmie), w tym także jego muzyczna, rahmanowa, ilustracja (choć wiem, że Tamile mają tu też różne zastrzeżenia:P) 


Aarohanam (2012)

Lakshmi Ramakrishna zaistniała dla mnie przy okazji Yuddham Sei Mysskina, do roli w którym to ogoliła sobie głowę. Poczytawszy wtedy więcej  o niej utwierdziłam się w przekonaniu, iż warto dalej śledzić poczynania tej niezwykłej kobiety. Wśród nich był jej planowany reżyserski debiut. Niestety dopiero po trzech latach mogłam go obejrzeć. Dobrze, że nie wiedziałam wtedy, o czym dokładniej będzie ów film (znaczy, że nadawałby się do mojego sztandarowego  blogowego cyklu o niepełnosprawnych w kinie:D), bo byłoby mi szkoda jeszcze bardziej. Niezamożna, samotnie wychowująca dorastające już dzieci kobieta w średnim wieku pewnego dnia wychodzi z domu... i nie wraca. Co się stało? Aarohanam zrealizowany jest w stylistyce paradokumentalnej. Podążając za bohaterką kamera pokazuje nam zwyczajne, codzienne życie. Nie znaczy to, iż zawsze smętne i ponure (scena w samochodzie i numer klubowy dostarczają widzowi naprawdę sporo radochy:D). W głównej roli błyszczy Viji Chandrasekhar (prywatnie młodsza siostra Sarity). W międzyczasie Lakshmi nakręciła już dwa kolejne filmy. Śladu po których niestety nie widać..:/



Ps. To naprawdę nie jest tak, że oglądam ostatnio tylko tamile - w przerwie była choćby całkiem niezła paczka nowości z Kerali, ale po prostu jakoś nie złożyło się na notkę.

piątek, 6 listopada 2015

No shave november

Przypomniano mi, że listopad to miesiąc takiej pięknej akcji (którą, jak niektórzy może pamiętają z wiadomego forum, wspierałam, zanim jeszcze powstała - tak, wiem, że tu teraz chodzi o poważniejszy cel, ale tak czy siak ostatecznie postulat sprowadza się do wywalenia golarek^^) Nie mogłabym więc nie uczcić okazji stosowną poglądową notką :P

Zaczniemy od absolutnego i niekwestionowanego moim zdaniem króla boskiego zarostu^^

 


...i 'załatwmy dalej resztę Telugów:

 


 

Będzie też spory zestaw tamilski:

 




 






 Mocna ekipa keralska:


 


Rodzynek z Karnataki:


Bengalski:


I na koniec skromny zestaw z bolly: